Puszczając
kaczki
Artykuł o J. Nohavicy napisany dla
Gazety
Wyborczej 28. 11. 2000 r.
Oglądając Jaromira
Nohavicę występującego z gitarą i akordeonem, trudno
uwierzyć, że mamy do czynienia z jedną z największych
gwiazd czeskiej sceny.
Bard z Czeskiego Cieszyna
wziął udział w koncercie gwiazd Ogólnopolskiego
Przeglądu Piosenki Autorskiej w Warszawie. To już jego
druga wizyta w Polsce w tym roku. Pod koniec maja dał w
kilku miastach serię kameralnych koncertów.
Płyty Jaromira Nohavicy
osiągają w Czechach nakłady porównywalne z największymi
gwiazdami muzyki pop. Jego ostatni album studyjny Moje
smutne serce wydany we wrześniu od razu trafił na listy
bestsellerów, a poprzedni Dziwne stulecie rozszedł się w
nakładzie ponad 100 tysięcy i został w Czechach uznany
za płytę roku.
Karel Kryl powiedział
kiedyś o Nohavicy, że jest najbardziej utalentowanym i
wnikliwym pieśniarzem swojej generacji w Czechach. W
latach 80. Nohavica był jednym z najważniejszych
opozycyjnych bardów. Od czasów dysydenckich jego
piosenki jednak niewiele się zmieniły. Tyle że ich autor
ma dystans do swojej opozycyjnej przeszłości i dlatego
chętniej niż określenia bard używa wobec siebie słowa
kuglarz.
- Różnica między Polską a
Czechami polega na tym, że u was byli bardowie-sumienia
narodu, a u nas pieśniarze, którzy piszą piosenki. W tym
naszym pisaniu było trochę autoironii, uśmiechu. Dlatego
nie było mi trudno zaadaptować się do nowych warunków.
Nohavica od 20 lat
mieszka w Czeskim Cieszynie. Dzięki pracy w tamtejszej
bibliotece miejskiej nauczył się z książek polskiego.
Przyznaje, że polska literatura miała na niego duży
wpływ. Zna i lubi m.in. prozę Hłaski i Iwaszkiewicza,
poezje Leśmiana i Kochanowskiego. Na jego nowej płycie
znalazła się m.in. piosenka inspirowana jednym z "Trenów".
Tłumaczył piosenki Wojciecha Młynarskiego, występował
razem z Andrzejem Sikorowskim i Pod Budą, a ostatnio
przełożył "Na szkle malowane" Ernesta Brylla.
Jego stosunek do naszego
sąsiedztwa świetnie oddaje piosenka Jacek, w której
mieszkańcy obu brzegów granicznej rzeki Olzy, "dwaj
sojusznicy i dwie bliskie ziemie", urządzają zawody w
puszczaniu kaczek. Obaj myślą, "jaka to wielka piękna
rzecz olewać / wszelkie przepisy celne i cenzurę".
- Miałem szczęście, że
zamieszkałem w Cieszynie, gdzie przebiega ten
geograficzno-historyczno-polityczny tunel od Wiednia aż
po Kraków i Lwów. Do Pragi mam cztery godziny drogi, do
Wiednia, słowackich Koszyc i do Warszawy prawie tyle
samo. To prawdziwa Europa Środkowa. Mieszkając tutaj,
mogę np. odczuwać tragiczny rys polskiego romantyzmu i
łączyć go w piosenkach z czeskim poczuciem humoru.
Nohavica jest autorem nie
tylko lirycznych pieśni, lecz także utworów zgoła
kabaretowych (stąd obecność w kabaretonie tegorocznej
Oppy), jak np. piosenki o meczu Banika Ostrawa ze Spartą
Praga. Dlatego jego twórczość porównywano z Tomem
Waitsem, ale wydaje się, że to właśnie w tych utworach
najlepiej widać specyficzne "śląskie" poczucie humoru
artysty. - Wyczucie groteski towarzyszącej często
tragizmowi naszego życia to chyba bardziej czeska niż
polska specjalność - mówi Nohavica.
Mariusz
Cieślik
|