Czech
z gitarą
Gazeta
Krakowska nr
270/2003, dział "Kultura", 20. 11. 2003
Muzyka
naszych południowych sąsiadów zawsze cieszyła się w
Polsce sporą popularnością. Podczas oficjalnych
festiwali polska publiczność oklaskiwała Helenę
Vondraczkovą, w domowym zaciszu słuchała ballad Karela
Kryla, barda czecho-słowackiej opozycji. W ostatnim
czasie coraz większą popularnością cieszy się w Polsce
Jaromir Nohavica. Przed kilkoma dniami krakowski koncert
tego pieśniarza zgromadził prawdziwe tłumy. W piątek na
ekrany kin wchodzi muzyczny film Petra Zelenki "Rok
diabła", z Nohavicą w jednej z głównych ról.
Jaromir
Nohavica śpiewa od 21 lat. Pierwszy album, "Aimless",
wydał w roku 1988 (nakład rozszedł się błyskawicznie).
Występującemu z gitarą bardowi towarzyszyła aura
skandalu a zarazem legendy - Nohavica borykał się z
problemem alkoholowym, z którego ostatecznie udało mu
się wyjść. Wielkim sukcesem okazała się trzecia płyta
artysty, "Strange Century" (1996), nagrana z czołowymi
czeskimi pieśniarzami. Nohavica wciąż eksperymentuje -
jego najnowsza płyta, "My sad Heart", zawiera z kolei
nostalgiczne ballady o miłości.
"Rok
diabła", łączący cechy filmu dokumentalnego i całkowicie
fikcyjnej, wręcz fantastycznej, fabuły, opowiada o
trasie koncertowej, w którą Jaromir Nohavica pojechał z
zespołem "Czechomor" (Czesko-Morawskie Towarzystwo
Muzyczne) z Pragi-Świtawy na Morawach (w filmie zespół
grywał wcześniej na weselach i pogrzebach, w
rzeczywistości powstał, kiedy jego członkowie pracowali
jako akompaniatorzy na praskich targach rzemiosła
artystycznego). Wspólna praca pozwala artystom lepiej
zrozumieć samych siebie.
Na
ekranie, obok Nohavicy i "Czechomora", pojawia się wiele
innych autentycznych postaci. Jedną z nich jest Jaz
Coleman, słynny muzyk z Londynu mieszkający w Nowej
Zelandii. Ongiś wokalista i klawiszowiec zespołu "Killing
Joke", później współpracownik orkiestr symfonicznych. W
roku 2000 Coleman zaaranżował nagranie albumu "Riders on
the Storm", wykorzystującego muzykę legendarnej grupy
The Doors (głos nieżyjącego wokalisty zespołu, Jima
Morrisona, zastąpiły skrzypce doskonale znanego w
Krakowie Nigela Kennedy). Inną barwną postacią jest Jan
Prent (ekranowy Jan Holman), twórca filmów
dokumentalnych, walczący z nałogiem alkoholik, ongiś
świadek ekscytującego wydarzenia - na jego oczach, w
wyniku samozapłonu, zginęła meksykańska kobieta. Oba
motywy, choroby alkoholowej i samozapłonu, weszły do
scenariusza "Roku diabła".
Film
Petra Zelenki to opowieść o niezwykłych ludziach,
artystach borykających się z rozmaitymi problemami. Ale
to także (przede wszystkim) wspaniały film muzyczny.
Pieśni śpiewane przez Nohavicę i "Czechomora" na długo
pozostają w pamięci.
Włodzimierz Jurasz |