Jaromir Nohavica - bard pogranicza
Panorama
Kultur, 2003
"Gdybym
się urodził przed stu laty, właśnie w tym mieście, w
ogrodzie u Laryszów rwałbym kwiaty dla mojej narzeczonej..."
- pisze w piosence "Cieszyńska" Jaromir Nohavica,
urodzony równo 50 lat temu bardzo niedaleko Cieszyna, bo
w Ostravie. Z Cieszyna pochodzi zresztą żona pieśniarza,
i mieszkali tam 20 lat. "Moja narzeczona byłaby córką
szewca, z domu Kamińskich, gdzieś spod Lwowa, kochałbym
ją i pieścił chyba lat dwieście" - te ostatnie słowa
śpiewa zresztą po polsku. "...mówiłaby po polsku, i
trochę po czesku, parę słów po niemiecku, i ślicznie by
się śmiała, raz na sto lat zdarza się cud, zdarza się
cud...". Takim cudem właśnie jest życie na pograniczu
dwóch, czy nawet trzech, bo polskiej, czeskiej i
śląskiej, kultur - na Śląsku Cieszyńskim, jak się mówi u
nas, czy Opawskim, jak mówi się u naszych południowych
sąsiadów; i możliwość czerpania z nich wszystkich.
Dużo
jest takich polskich akcentów w jego twórczości,
ostatnia płyta Nohavicy, "Babylon" wyszła 4. listopada
tego roku jednocześnie w Polsce, Czechach i na Słowacji.
Zamieszczono na niej piosenkę po polsku o Francie
Sziszce, pt. "Milionerzy".
"Wieczorem od Mojżesza słychać by było starodawną
melodię, byłoby lato 1910, a za domem płynęłaby rzeka,
słońce podnosiłoby szlaban na granicy, a z okien
pachniałoby świątecznym obiadem." - tak wyobraża sobie
Nohavica życie w Cieszynie na przełomie wieków. W
Cieszynie, o którym czeski dowcip mówi,że to największe
miasto w republice, bo się całe do niej nie mieści. W
piosence "Jacek" Nohavica wspomina kolegę z drugiego
brzegu Olzy, z którym puszczali kaczki na wodę, i
"toczyli pograniczne boje w praktyce demonstrując
solidarność". Taką solidarność zaprezentował też
pieśniarz w stosunku do chorego Jacka Kaczmarskiego, z
którym nieraz wspólnie koncertował. W roku 2002 wystąpił
w Bratysławie z recitalem, podczas którego zbierano
pieniądze na leczenie Kaczmarskiego.
Odwzajemniona miłość polskich słuchaczy do Nohavicy
rozpoczęła się 20. września 1997 roku, podczas koncertu
we wrocławskiej TV. Wrocław, w którym wiele razy potem
koncertował, jest drugim, oprócz Cieszyna, centrum
stosunków polsko - czeskich, ale Nohavica zawitał też
wiele razy do Warszawy, Krakowa, a nawet do Gdańska.
Oczywiście nie tylko sprawy pogranicza są tematem
twórczości Nohavicy - jego piosenki są dużo bardziej
uniwersalne, trafiają dzięki temu do serca Czecha z
Ostravy, ale i z Pragi, Pilzna czy Brna, czego dowodem
jest niezliczona ilość nagród, zwłaszcza od
publiczności, platynowe płyty (przedostatnia - "Moje
smutne serce" w 2000 roku) i utrzymywanie się jego
piosenek na szczytach list przebojów, nie tylko
folkowych.
Od
czasu debiutu w 1982 roku (wcześniej pisał piosenki dla
innych wykonawców) wydał 9 płyt długogrających, piosenki
w kilku składankach i koncertował niezliczoną ilość razy
w Czechach, Polsce i na Słowacji (m. in. słynny 9-cio
godzinny koncert w Helsztynie, "Nohavica od A do Z",
gdzie zaśpiewał wszystkie swoje piosenki).
Pisze o
miłości ("Jak jeleń, który wodę chce pić, biegnie po
lesie do ukrytego źródła, tak ja pragnę być przy Tobie,
tak mi źle samemu, tak pragnę być przy Tobie - pomóż mi
w mojej samotności, pomóż mi w moim życiu, pomóż mojej
opuszczonej duszy", czy "Każdy niesie swój ciężar",
"Zmęczony", "Moje smutne serce", "Petersburg" - "Kiedy
na dachy Petersburga spływa noc, nachodzi mnie smutek -
zabłąkany pies nie wziął nawet skórki chleba, którą mu
dałem. Mój smutek jest największy na świecie - to pani
wina, Nadieżdo Iwanowno, to pani wina, że jutro ocknę
się z dziurą w skroni.").
Pisze
też bardzo zabawne i inteligentne piosenki dla dzieci
(album "Trzy prosiaczki"). Bohaterowie jego piosenek to
galeria postaci od nienormalnej sprzątaczki na
cieszyńskim dworcu ("Szalona Małgośka"), przez
młodzieńca idącego do wojska ("Kiedy mnie brali do
wojska, ogolili mnie na łyso, wyglądałem jak głupek,
tak, jak i wszyscy pozostali. W pokoju, po capstrzyku,
przytuliłem się do ściany, przypomniała mi się ukochana,
gorzko zapłakałem" - nieformalny "hymn" czeskich
poborowych), aż do człowieka szukającego sensu życia
("Kometa").
Nohavica tłumaczył też piosenki Wysockiego , pisał o
swoich przyjaciołach, m. in. o znanym i w Polsce Karelu
Plihalu ("Cukierniana bossanova"). Z Plihalem wystąpił
też w fabularyzowanym dokumencie "Rok diabła" - filmie o
wspólnych koncertach z folkowym zespołem "Czechomor",
bardzo w Czechach popularnym, ale i o odkrytej tajemnicy
- tej mianowicie, że Nohavica wiele lat leczył się z
nałogu alkoholizmu. Ten doskonały, "magiczny" film,
uzyskał w 2002 roku nagrodę główną na 37.
Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Karlovych Varach -
Kryształowy Globus.
Twórczość Nohavicy w Polsce może być jeszcze lepiej
poznana również dzięki doskonałym tłumaczeniom jego
piosenek autorstwa Renaty Putzlacher i Antoniego
Murackiego, który jest też wykonawcą własnych
przekładów.
Magdalena Domaradzka |