JAROMIR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt


RECENZJE KONCERTÓW
 

J. Nohavica i K. Plihal na koncercie "Bardowie bez granic"

Recital odbył się 27. 11. 2000 r. w Warszawie, w ramach 18-tego Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Autorskiej.

Twórczość Jaromira Nohavicy śledzę od przeszło trzech lat, Karela Plihala już prawie rok. Nadarzyła się rzadka okazja zobaczyć jednocześnie obu panów na scenie i to w tym samym czasie.

Do Warszawy dotarłem na tyle wcześnie, że udało mi się wślizgnąć na próbę przed koncertem. Kilka fragmentów piosenek, które rozpoznawałem błyskawicznie. Ze sceny padło parę fachowych uwag na temat sposobu ustawienia aparatury nagłośnieniowej i zanim się obejrzałem było po próbie. Pozostało już tyko czekać.

Kawa w pobliskiej kawiarni, spacer po dawno nie oglądanej Warszawie. Spojrzenie na zegarek – już czas!

Kurtyny nie było. Widownię przywitał, jak zawsze niezawodny Piotr Bałtroczyk. Wcześniej na scenę ktoś przywlókł dwie parkowe ławki, fragment jakiegoś pojazdu (w postaci pary kół połączonych zardzewiała osią) a nad tym wszystkim zwisało kilka starych, niekompletnych okien. Zaczęło się dziać. Nie będę opisywał całego koncertu, bo ani na to czas, ani miejsce.

Panowie J. N. i K. P. wystąpili jako ostatni.

Usiedli obok siebie, podłączyli gitary. Na sali jak makiem siał.

Jaromir Nohavica uśmiechnął się i swym charakterystycznym, ciepłym głosem przywitał publiczność mniej więcej tak: Dobry wieczór Państwu. Przyjaźnimy się z Karelem od około dwudziestu lat, jednak ostatnio graliśmy ze sobą lat temu chyba z osiem. Zastanawialiśmy się w garderobie jak poprowadzić to spotkanie i doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie jak się z Państwem umówimy, że wszyscy tu obecni spotkaliśmy się w parku. My będziemy sobie przypominać nasze stare i nowe piosenki a Państwo będziecie się przysłuchiwać i w miarę możliwości śpiewać razem z nami. Już po chwili okazało się, że Nohavica nie żartował i to nie żartował do tego stopnia, że kiedy w pewnym momencie znowu pojawił się na scenie Piotr Bałtroczyk żeby zakończyć koncert, zdezorientowana widownia powoli zaczęła wracać do rzeczywistości. Nie byłem w stanie przypomnieć sobie, jakich piosenek przed chwilą słuchałem. Mimo usilnych próśb organizatorów, którzy zobowiązani byli zakończyć imprezę o godzinie 22.00, jakoś nikomu nie spieszyło się do domu. Jedna piosenka na bis i niestety trzeba się było pożegnać.

Najlepszą i niewątpliwie najbardziej rzetelną recenzję recitalu Nohavicy i Plihala zobaczyć można było na twarzach ludzi powoli opuszczających teatr. Było oczywiste, że wieczór ten pamiętać będą długo.

Andrzej Lewandowski


biografia
fotografie
v
ideo TV
v
ideo archiwum

artykuły
r
ecenzje CD

recenzje koncertów

wywiady

dyskusje on-line
 

zagraniczne
strony internetowe