|
MTAN, czyli
wrażenia po chorzowskim koncercie Jaromira Nohavicy…
KONCERT
CHORZOW - 29.11.2008
W filmie „Rok Diabła” Jaromir Nohavica głosi swą słyną
NTAK (Nohavicova Teorie Alkoholického Kopce), czyli
Nohavicovą Teorię Alkoholowego Szczytu. Jarek poucza
swych kamratów, że picie alkoholu jest jak wspinanie się
pod górę i póki się wchodzi na szczyt jest wszystko w
porządku, jednak po jego zdobyciu można już tylko zejść,
staczać się na dół. Problem w tym, że nikt nie wie jak
wysoki jest jego kopiec.
Po koncercie Jarka Nohavicy w chorzowskim Teatrze
Rozrywki odkryłem na czym polega fascynacja twórczością
Czeskiego Barda i postanowiłem stworzyć i ogłosić światu
MTAN – czyli Marcinową Teorię Afirmacji Nohavicy.
Życie nasze to układanka chwil. Są chwile poważne,
smutne, radosne, przykre, wesołe, podniosłe, a pośród
nich doznania ważne i ważkie, wzniosłe i przyziemne,
błahe i nieistotne. Suma tych chwil to właśnie życie,
nasze – moje i twoje.
Dlatego tak właśnie kochamy pieśni Nohavicy, bo te w
pełni oddają koloryt naszego życia. Przecież „V jednym
dumku na Zarubku” czy „Fotbal” to pieśni frywolne,
rubaszne, za chwilę jednak „Plebs blues” i „Mikymauz”
sprawiają, że przez ciało przechodzą ciarki, a już za
moment jest nostalgicznie („Amerika”), erotycznie („Zatimco
se koupes”) i filozoficznie przy „Komecie”.
Pieśni Jarka to swoista mozaika przeżyć i w nich jak w
lustrze przegląda się życie; niby brzmi banalnie, ale
wierzcie mi – jest w tym głębsza prawda. Nohavica nie
wstydzi się śpiewać o rzeczach prostych, zwyczajnych,
codziennych, z których utkane jest nasze życie, ale,
jako artysta, nie ucieka też od wzniosłości, powagi i
zaangażowania. Pamiętam jak podczas jednego z koncertów
opowiadał, że propozycję przetłumaczenia opery (której
fragmenty śpiewa podczas koncertów) dostał podczas
robienie zakupów w hypernovej. Czyż to nie najlepszy
przykład, że wielkie rzeczy rodzą się pośród zwykłej
codzienności?
W filmie Zelenki jest taka scena, w której napotkana
przypadkiem holenderka opowiada o swym zauroczeniu
Nohavicą, jednak na pytanie czy rozumie słowa odpowiada,
że nie musi rozumieć czeskiego, by poczuć o czym
Nohavica śpiewa. Prawda przeżyć „różnorakich” (to moje
ulubione słowo Jaromira, które często wypowiada) broni
się sama i my jako widzowie czujemy tą prawdę, wierzymy
Jarkowi.
Po Fenomenalnym (przez duże „F”) koncercie w Chorzowie
dzięki pomocy Krysi Tuliszki – mnie i mojej Rodzinie
Nohavicą Silnej – udało się spotkać z Jarkiem i chwilę
porozmawiać. Stałem więc w kulisach Rozrywki i ze
zdumieniem patrzyłem jak mój brat Darek wręcza Jarkowi
płytę z nagraną przez swój zespół anglojęzyczną wersją
pieśni „Cesky fousek” jak rozmawiamy, śmiejemy się,
dziękujemy za koncert. Jest niesamowicie zwyczajnie.
Spotykamy się nie z Nohavicą a Jarkiem, który wyraźnie
cieszy się z naszej wizyty. Za chwilę wpadają inni fani
i proszą o pamiątkowe zdjęcia, autografy; nie chcąc
przeszkadzać odchodzimy żegnając się – bez ustawianej
fotki, podpisu na nowo zakupionej płycie – to wszystko
jest niepotrzebne i mało warte po tych kilku chwilach
wspólnej rozmowy.
W poprzednim tekście wspominałem o mojej prywatnej
kolekcji niezatartych wspomnień – klisz pamięci. Po
chorzowskim koncercie do tej kolekcji dołączam kolejną
chwilę: gdy koncert skończył się publiczność oklaskami
na stojąco wzywa do bisów, wychodzi więc Jarek, gaśnie
światło, my wszyscy stoimy słuchając pieśni„Anděl
strážný” – jest niesamowicie, mistycznie, nierealnie.
MTAN w przeciwieństwie do NTAK ma wydźwięk pozytywny. W
teorii Nohavicy można spaść ze szczytu, w MTAN kolejne
stopnie wtajemniczenia, poznawania i chłonięcia
twórczości Jarka są swoistym odgadywaniem zagadek
naszego bycia tu i teraz. Odkrywanie kolejnych płyt,
wsłuchiwanie się po stokroć w kolejne pieśni,
zagłębianie się w teksty może przybliżyć nas do poznania,
ale nie do poznania Jarka (jak ma to miejsce w filmie
Zelenki), ale do poznania co tak naprawdę jest istotne i
ważne w naszym życiu: czasami jest to smak kawy w
hypernowej, a innym razem uścisk dłoni ulubionego
pieśniarza. Wszak życie to mozaika.
Marcin Stachoń
|