|
BYDGOSZCZ
"Moja miłość do Nohavicy narodziła się... w drzwiach
naszego serdecznego Przyjaciela z Beskidu Niskiego.
Weszłam,dosłownie,w jego śpiew i tak już zostało. Po
powrocie do domu,każdy dzień zaczynał się od włączenia
płyty Jarka. Latem, w Cisnej dowiedziałam się o
planowanych koncertach w Polsce. A kiedy jeszcze padło
słowo Bydgoszcz,czyli za miedzą, nie mogłam doczekać się
spotkania na żywo. Nagły atak zimy zmartwił mnie
ogromnie -"a może nie dojedzie","a może ja nie dojadę"?
Szczęśliwie wszystko poukładało się jakoś.
KONCERT!
Niezapomniane przeżycie! Nohawica bawił,wzruszał,magnetyzował..Moja
bydgoska Przyjaciółka przyznała mi rację (prosiła
wcześniej o jakieś określenie Artysty,którego nie znała)
że jest to niemożliwe! To ZJAWISKO,które nie ma żadnego
odpowiednika wśród wykonawców. Nie da się opisać słowami
magii jaka wytwarza się między słuchaczami a nim. Mam
świadomość ogromnej charyzmy,która niespodziewanie
przeradza się w kumplowskie, wspólne śpiewanie. Chyba
niemałą rolę odgrywa tu znajomość języka polskiego,
którym Jaromir włada doskonale, kokietując czasem
zabawnymi lapsusami. Nigdy już nie zapomnę sylwetki
Artysty w smugach reflektora, widzianego przeze mnie
między uchem a ramieniem siedzącego z przodu dryblasa.
No i jeszcze chyba to, że już czekam na kolejną okazję,
żeby w takim ŚWIĘCIE wziąć znów udział.
Wiesława
Kwinto - Koczan
|