JAROMÍR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt

KIEDY BRALI MNIE DO WOJSKA (1982)


     Wspólne śpiewanie z publicznością jest dla pieśniarza jednym z najwspanialszych doświadczeń, jakie mogą go w życiu spotkać. Nie da się tego wymusić i nie można tego nakazać. Jedyne, co można w tym kierunku zrobić to po prostu zachęcić słuchaczy ze sceny, dyskretnie próbując ich do tego skłonić. Ale ostateczna, niezależna decyzja zależy tylko i wyłącznie od tego, co czują oni w swoich sercach. Jeśli Bóg istnieje (a przyznaję, że nie wiem czy tak jest w istocie, to według mnie jest on ukryty w muzyce. W tej niedostrzegalnej, niepojmowalnej mieszaninie dźwięków, które nas otaczają jak wody oceanu. W muzyce, która jako jedyna potrafi ucieleśnić czas, podkreślając jego kształt każdym tonem i każdą chwilą oczekiwania na kolejną nutę. W muzyce, która istnieje i nie istnieje jednocześnie, tak jak i my zarówno istniejemy i nie istniejemy w tej długiej rzece czasu.

     Pieśń śpiewana wspólnie z publicznością jest dla mnie modlitwą. Zbiorową modlitwą. I nie mówię tu wyłącznie o wspaniałych, patetycznych chorałach i hymnach, ale także o przyśpiewkach z gospody czy pieśniach bojowych. Dzięki nim wszystkim możemy dzielić z innymi żywymi istotami tę samą przestrzeń i czas, tę samą pieśń i ten sam głos wołającego na puszczy. Tę samą nadzieję.

     Już przed prawie 500 laty Kalvin powiedział, że śpiew ma ogromną moc i jest w stanie rozpalić i poruszyć ludzkie serca. Kiedy wspólnie śpiewamy, na nowo stajemy się głodnymi życia dziećmi.

     Wszystkie te wielkie i żarliwe słowa piszę dzisiaj na marginesie mojej pieśni pt. „Kiedy brali mnie do wojska” i zdaję sobie sprawę z pewnej niezręczności tego, co robię. Przed laty pewien krytyk muzyczny napisał, że jest to sentymentalna, patriotyczna przyśpiewka z zaprzeszłego stulecia. Nie wiem, panie Rejžku...Napisałem ją taką, a nie inną. Pamiętam moment, kiedy przyszły mi do głowy pierwsze wersy: „Kiedy brali mnie do wojska, ostrzygli mnie do zera...” Uświadomiłem sobie wtedy, że cała ta pieśń już czeka gdzieś na mnie gotowa, tylko ukryta pod warstwą piasku czasu i że muszę ją tylko jak archeolog wykopać i wydobyć z zapomnienia.

     Pamiętam również, jak próbowałem dostosować jej rytm do uroczystego tempa poloneza, a jednocześnie starałem się ją uczynić bardziej swojską, używając takich zwrotów jak: „jako blbec” („jak głupek”), z sylabizującym i dłużej śpiewanym BL, „kvartyr” („kwatera”) oraz „zapal plic”(„zapalenie płuc”). Pamiętam jak potem celowo rymowałem bezokoliczniki „učiti” i „chrániti”, a wszystko po to, żeby zachować czystość pieśni, jej specyficzną konstrukcję, złożoną z wielu elementów.
Dużo później odkryłem, że tę samą zasadę stosował wielki polski poeta Bolesław Leśmian. Słowo jak cięcie siekierą. Ten rodzaj utworu właśnie tego wymagał. "Kiedy brali mnie do wojska" to nie jest pieśń do rozrywkowego słuchania. To jest pieśń, która powinna rozpalać serce. Tak jak "Baničku, jesteśmy z tobą" albo "Piękna jest ziemia."
Powtarzanie wersów, refrenu czy pojedynczych słów i sylab oraz "chóralne odpowiadanie" jest oczywiście głęboko zakotwiczone w kręgach ludzi wierzących i tradycji kościelnego śpiewu, poczynając od rozpowszechnionej na amerykańskim południu murzyńskiej muzyki gospel, a kończąc na śpiewach podczas nabożeństw w ewangelickim, drewnianym kościółku w Rožnovie. Byłem tego całkowicie świadomy. Ja, człowiek, który dorastał w zsekularyzowanym otoczeniu, w państwie socjalistycznym, budującym komunizm, musiałem poczekać aż na "Stój, zielona brzozo" Jarosława Hutki, żeby usłyszeć w morawskich, ludowych balladach głos księdza, który intonuje pieśń oraz chór, który go słucha, a potem rozpoczyna swój wielogłosowy śpiew.

     "Husyta", "Kiedy brali mnie do wojska", "Pieśń o rewolucji 1848 roku", "Legenda o świętym Wacławie" czy "Dzikie konie" to były moje próby napisania chóralnej pieśni śpiewanej w świeckim środowisku.
 


1 9 9 0
Když mě brali za vojáka (V tom roce pitomém - 1995) - live
0:29 min, mp3 - 0,11 MB
Vyšlo jako živý záznam koncertu v roce 1990.
 

1 9 9 8
Když mě brali za vojáka (Koncert - 1998) - live
0:29 min, mp3 - 0,11 MB
Natočeno 13.-14.12.1997 v sále Slovenského rozhlasu v Bratislavě, 15.12.1998 v KD Vltava v Českých Budějovicích a 17.-18.12.1997 v Lucerna Music Baru v Praze
 

2 0 0 6
Když mě brali za vojáka (Doma - 2006) - live
0:29 min, mp3 - 0,11 MB
Natočeno 28.a 29.6.2006 , Ostrava - dvohalí Karolina

 

Když mě brali za vojáka
ukázka z dokumentárního filmu Jana Špáty Největší přání (1989)

0:38 min, wmv - 3,72 MB,
 
  Když mě brali za vojáka
Samostatný koncert Jaromíra Nohavici v ostravské hale Tatran

1990, hala Tatran, Ostrava, 3:04 min, wmv - 17,44 MB,
Zdroj: dobové vysílání ČT Ostrava
 

Když mě brali za vojáka (verze s kytarou)
9.12.1987, Praha, klub Na Petynce, 
2:52 min, mp3 - 2,69 MB

Když mě brali za vojáka (verze s heligonkou)
9.12.2002, Praha, Palác Akropolis, 
2:38 min, mp3 - 3,96 MB

Když mě brali za vojáka
7.7.1989, závěrečná Dvorana Porty '89, Lochotín, Plzeň
3:26 min, mp3 - 3,23 MB

 



Když mě brali za vojáka
stříhali mě dohola
já vypadal jsem jako blbec
jak i všichni dokola
jak i všichni dokola

Zavřeli mě do kasáren
začali mě učiti
jak mám správný voják býti
a svou zemi chrániti
a svou zemi chrániti

Na pokoji po večerce
ke zdi jsem se přitulil
já vzpomněl jsem si na svou milou
krásně jsem si zabulil
krásně jsem si zabulil

Když přijela po půl roce
měl jsem zrovna zápal plic
po chodbě furt někdo chodil
tak nebylo z toho nic nic nic nic
tak nebylo z toho nic

Neplačte vy oči moje
ona za to nemohla
protože mladá holka lásku potřebuje
a tak si k lásce pomohla
a tak si k lásce pomohla

Major nosí velkou hvězdu
před branou ho potkala
řek jí že má zrovna volný kvartýr
a tak se sbalit nechala
a tak se sbalit nechala


Co je komu do vojáka
když ho holka zradila
nashledanou pane Fráňo Šrámku
písnička už skončila
jakpak se vám líbila
no nic moc extra nebyla


piosenkowy blog

archiwum pod lupa

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie