JAROMÍR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt

KRZYWE LUSTRA (1972)

"Wciąż jeszcze słychać echo grzmotu,
śmierdzący kurz, spłukany deszczem
kończy się burza..."


     Jeśli dobrze pamiętam, tak mniej więcej zaczynał się mój tekst do piosenki, którą miała śpiewać na początku lat 70-tych w ostrawskiej rozgłośni radiowej pani Rottrova. Mówię "pani", chociaż dzisiaj już jesteśmy na "ty", ale wtedy byłem jeszcze młodym chłopakiem, a ona gwiazdą, oddaloną ode mnie o tysiąc lat świetlnych. Piosenkę nagraną na taśmie dał mi pan Volejniček, który był dyrektorem programowym, a mnie się bardzo podobała. Nie znałem angielskiego, nie miałem pojęcia o czym tak przepięknie i z uczuciem śpiewa Aretha Franklin, sugerowałem się więc samą atmosferą tej piosenki. I napisałem tekst o tęczy, burzy...Nie został przyjęty. W tamtych czasach funkcjonowały specjalne komisje, które analizowały nie tylko jakość, ale także czystość ideową tekstów piosenek. To, że "wciąż jeszcze było słychać echo grzmotu" skojarzyło im się z rokiem 68', o czym się później nieoficjalnie dowiedziałem (jakżeby to mogło być u nas w Czechach inaczej?) Jako student nie byłem na tyle inteligentny, żeby dopatrzeć się w tym akurat takich konotacji.

     Piosenka "Krzywe lustra" pochodzi właśnie z tego okresu. Potem, w 1972 roku mojego tatę wyrzucili z Komunistycznej Partii Czechosłowacji i zwolnili z pracy w radiu. A ja po roku studiów inżynierskich na Politechnice próbowałem w swojej naiwności przenieść się na wydział pedagogiczny, gdzie już studiowała moja przyszła żona Martina. (Tego lata poznałem ją w V-klubie w Porubie). Na bohemistykę i sztuki piękne mnie jednak nie przyjęli. Chyba nie chcieli mieć nauczyciela, którego ojciec został wyrzucony z partii. Czego mi nikt nigdy (nawet nieoficjalnie) nie powiedział w oczy. Takie to były czasy.

     Jeśli chodzi o tą piosenkę Arethy dla mnie osobiście miała ona jeszcze jeden ciekawy aspekt. Dopiero po jakimś czasie uświadomiłem sobie, że to był cover "Mostu nad wzburzoną wodą" Simona i Garfunkela. Z jednej strony do dzisiaj czuję wstyd, że od razu tego nie zauważyłem, a z drugiej jestem dumny, ze ten most i te wzburzone wody po prostu wyczułem w nutach.
 

O tym jak jadłem cytryny

to tytuł opowieści, którą Jarek Nohavica napisał mniej więcej w tym samym czasie co piosenkę „Krzywe lustra”. Wydarzenia sprzed 3 lat były wtedy wciąż żywe – a dla wielu osób pozostają żywe do dziś.

Tę opowieść przedstawiamy wam w dwóch wersjach: jako oryginalny maszynopis oraz jako spisany tekst.


W szkole średniej na wyjeździe w czynie społecznym.
© Jaromír Nohavica

W klasie 3 B - z tyłu.
© Jaromír Nohavica

Przedstawienie z okazji Bożego Narodzenia dla dzieci profesorów ze szkoły średniej.
© Jaromír Nohavica
    Křivá zrcadla (demo z archivu JN, kazeta Má sedmdesátá léta, asi 1980) 
     
2:29 min, mp3 - 2,34 MB


Do tmavých síní
do rámů smutných stěn
do temna skříní
do ulic do oken
aby snad nespadla
z výmyslů gloriola
postavil zrcadla
němá holá

Zázračná
čistá a průzračná
zrádná a lživá
zrcadla křivá

A davy lidí
cítí se výtečně
hledí a vidí
myslí že skutečně
slunce se odrazí
a už to slunce není
to tma se odplazí
změněná v zaslíbení

Zázračným
čistým a průzračným
zrádným a lživým
zrcadlem křivým

Copak ti nevadí člověče
že máš svou hlavu šišatou
že tady klábosíš o něčem
co vůbec není
nějak moc rychle jsi zapomněl
že je to pouťová iluze
co nejdřív by ses přidat měl
k rozbíjení

Zázračných
čistých a průzračných
zrádných a lživých
zrcadel křivých


piosenkowy blog

archiwum pod lupa

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie