JAROMÍR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt

MARUŠKA (1982)


     Koncert pieśniarza (albo jeśli wolicie folkarza) nie jest wyłącznie zbiorem tych 20 czy 30 pieśni, które wybrzmiewają na scenie. Na jego ogólne wrażenie składa się także w dużym stopniu to, co się mówi pomiędzy nimi. Nie chcę używać terminu „słowo towarzyszące”, jak nam to było rekomendowane w latach 80-tych, kiedy stawaliśmy przed różnego rodzaju muzycznymi komisjami, ale „konferowanie” brzmi jeszcze gorzej, a już określenie „mówiona część koncertowego programu” jest po prostu zupełnie nie do przyjęcia. Mam nadzieję, że domyślacie się o co mi chodzi. O te pogadanki, które pieśniarza prowadzą, prowadziły i prowadzić będą, bo nie chodzi przecież tylko o to, żeby grać jak najwięcej piosenek. Rozumiem wprawdzie tych, którym właśnie na tych piosenkach najbardziej zależy, ale nie macie do końca racji, jeśli uważacie, że to one są najważniejsze. Bez tej gadaniny koncert aż tak bardzo by się wam nie podobał. Możecie mi wierzyć. Tylko oczywiście wszystko musi mieć właściwe proporcje. Jak mówi klasyk – wszystkiego musi być odpowiednio, w sam raz.

Koncert pieśniarza jest w moim rozumieniu teatrem jednego aktora. Kabaretem Červená sedma i liryczną hrubinowską tragedią, horníčkovskimi „Rozmowami H” i vyskočilovskim tekst-appealem , słownym striptizem i baletem, kazaniem mistrza Hieronima i jesieninowską spowiedzią sprzedajnej dziewczyny. Co więcej, w latach 80-tych my, pieśniarze, często zastępowaliśmy dzisiejsze telewizyjne wydarzenia i komentarze, magazyn „Střepiny”, program publicystyczny „Katovna”, a nawet „Volejte řediteli.”

Każdy robił to inaczej, w sposób indywidualny, w zależności od usposobienia, talentu, odwagi oraz aktualnego nastroju swojego i publiczności. W latach 80-tych dodatkowo decydowała o tym atmosfera panująca za kulisami oraz stopień gęstości chmury, która akurat w tamtym okresie wisiała nad głową artysty. Do dzisiaj właściwie nic się pod tym względem tak naprawdę nie zmieniło...

Możnaby powiedzieć, że podstawową siłą napędową, która sprawia, że się nie milczy na scenie jest jakiś rodzaj złudnego dążenia do zachowania kontrastu. Już pan reżyser Honzl, pracując z Werichem i Voskovcem zdał sobie sprawę, że śmiech to szczerzenie zębów, twarz wykrzywiona w szyderczym grymasie i że dobrze by było zrównoważyć to wszystko czymś piękniejszym. Dlatego właśnie polecił aktorom w Wyzwolonym Teatrze piękne, tańczące dziewczęta. Dzięki temu widz miał okazję przez chwilę odpocząć i przygotować się do dalszej zabawy. U pieśniarzy chodzi o to samo, tylko w odwrotnej kolejności: po poważnych pieśniach niepoważna paplanina. Po rozedrganych strunach odpowiednia dawka słów. Falowanie. W górę i w dół. Nie istnieją w tym przypadku żadne żelazne zasady, jeden obowiązujący wzór, czy też zawsze sprawdzająca się metoda.

Karel Plihal recytował między pieśniami swoje krótkie, żartobliwe, inteligentne wierszyki, Ivo Jahelka czytał fragmenty akt sądowych, Jarda Hutka filozofował na dowolne tematy i dowolnie długo, Vlada Merta chętnie przedstawiał swoje pieśni w szerszych kontekstach kulturowych, od Jirky Dědečka dowiadywaliśmy się często bliższych szczegółów na temat inspiracji jego utworów, Honza Nedvěd prawił kazania, a Standa Daněk miał w zanadrzu mnóstwo śmiesznych historyjek, związanych z kręceniem filmów. Z drugiej strony Jakub Noha grał koncerty według precyzyjnie ustalonego z góry scenariusza. Było to coś w rodzaju długiego pasma pieśni i poezji. Olda Janota milczał nie tylko pomiędzy pieśniami, ale także między poszczególnymi wersami, a Dáša Voňková koncentrowała się bardziej na ustawieniu mikrofonów niż na mówieniu, dlatego jej koncerty były trudne do nagłośnienia.

U mnie wyglądało to różnie, ale ogólnie muszę stwierdzić, że kiedy po latach słucham nagrań z dawnych koncertów i natrafiam na moją paplaninę, często naciskam przycisk FF ze strzałką, który w szybkim tempie przewija taśmę do przodu. Prawdziwa jest zasada, mówiąca, że co jest do przyjęcia na koncercie na żywo, co jest wybaczalne, kiedy się stoi oko w oko z publicznością, w atmosferze chwili, danego momentu w czasie, w określonym miejscu i okolicznościach, bardzo często może wywierać raczej nieciekawe wrażenie, gdy jest później odsłuchiwane z taśmy. Co więcej – moją artystyczną formę (a może raczej jej brak) na poszczególnych koncertach poznaję po latach bardziej po swoim gadaniu niż po sposobie śpiewania i grania. Muzyczne doświadczenie, techniczna sprawność i autentyczność są w stanie uratować człowieka również w chwilach, kiedy ma w żyłach 3 promile alkoholu (oczywiście jest mnóstwo wyjątków) i może mu się wtedy udać zagrać piosenkę w miarę poprawnie, ale kiedy zaczyna się swobodnie wypowiadać, robi to po prostu w sposób zbyt swobodny i przeważnie kontury jego myślenia okazują się mocno zamazane. Tak już jest bez względu na gatunek muzyczny, kraj czy język. Słyszałem na przykład Jima Morrisona, który śpiewał, jakby od tego miało zależeć jego życie, ale kiedy na tym samym koncercie się rozgadał, zaczął bełkotać takie brednie, że tak naprawdę mogli go zrozumieć chyba tylko wtajemniczeni. W tym konkretnym przypadku były to podobno tylko dwie osoby: on sam i jego perkusista.

Na pewno wielu z was pomyśli sobie w tej chwili, że ewentualne kłopoty i zakazy wypływały właśnie z tych improwizowanych, pieśniarskich preludiów, z tego wszystkiego, co się działo pomiędzy pieśniami. Ciekawy jest fakt, że w moim przypadku było na odwrót, władze o wiele bardziej interesowały się konkretnymi pieśniami i ich wydźwiękiem. I to nawet do tak absurdalnego stopnia, że tajniacy gdzieś na koncercie w Sušicach odkryli, że rzekomo wychwalam antysocjalistycznych, prawicowych oportunistów śpiewając w pieśni o generale Windischgrätzu: „skinął prawą ręką” („pokynul pravici”) …Owszem, śpiewałem „pokynul pravicí“, ale z przedłużonym „i” na końcu. Sami widzicie jak wielkie znaczenie może mieć jedna mała kreseczka.
Kolejna złota zasada, dotycząca komentarzy między pieśniami stanowi, że kiedy pieśniarz rozgaduje się na scenie, na widowni zaczyna panować nuda, zakłopotanie i cisza. W takich przypadkach bezkonkurencyjny był Jarda Hutka ze swoim charakterystycznym chichotaniem. Chociaż mnie to także dotyczy. Z biegiem czasu zorientowałem się, że im mniej bywałem pewny moich pieśni, im mniej mnie one bawiły, tym bardziej starałem się sprowadzić koncert do rozmów z publicznością. Nie myślcie sobie, że nie pamiętam tych waszych okrzyków, dobiegających z mroku widowni: „Już lepiej zacznij grać!”

Także i dzisiaj posłucham waszej rady, bo czuję się, jakbym ją słyszał z daleka z monitorów waszych komputerów i zamiast teoretyzowania przechodzę do nagrań z moich koncertów. Ukazują one moje efekciarstwo, gadanie, paplanie, komentowanie, dogadywanie, recytowanie, krytykowanie, pouczanie, mentorstwo, bełkotanie, przedmowy, biadolenie oraz proste, ciepłe, ludzkie słowa.

Zacznę od mojego ulubionego zachęcania do wspólnego śpiewania. Trudno jest zmusić publiczność, która kupiła za niemałe pieniądze bilety na koncert, żeby wzięła udział w śpiewaniu głupich piosenek, ale czasami się to udawało.

Najwyraźniej zainspirowany Cimrmanami i ich dążeniem do nadania błazenadzie naukowej godności czytałem swego czasu na koncertach swoją nigdy nie wydaną, istniejącą jedynie w tajnym rękopisie Encyklopedię Czeskiego Folku. Oto dwa przykłady: jeden pod hasłem „Autostopowiczki”, drugi pod hasłem „Kciuk.

A tutaj znajdziecie pełne nieszkodliwej, swojskiej satyry moje króciutkie opowiadanie o pieniądzach.

Kolejne nagranie jest przykładem tego, że dobre gołębie zawsze przylatują z powrotem do domu. Nic nie można na to poradzić. Jeśli coś raz odniosło sukces, powinno zostać wykorzystane po raz drugi. Dlatego zaprezentowałem piosenkę pt. Pochod marodů.

Bardzo chętnie dzieliłem się ze sceny fajnymi historyjkami o licznych wydarzeniach, które się wokół mnie działy przed i po koncertach. Tutaj przedstawiam dwie z nich, które opowiadają o moich południowoczeskich przyjaciołach.

Życie pieśniarza w dużej mierze składa się z podróżowania po świecie, więc tak samo jak ptak przenoszący nasiona z jednego ogrodu do drugiego, również i ja przenosiłem moje obserwacje z jednego miasta do drugiego jako świadectwo, że co znajduje się na górze, jest także na dole, a to co jest u was, można spotkać również u nas.

Dzisiaj zdaję sobie sprawę, że owo słowo towarzyszące stanowi często wentyl bezpieczeństwa, dzięki któremu możemy wypuścić z siebie nadmiar pary, żeby tego wielkiego artyzmu nie było na scenie zbyt dużo. A może jest w tym również dodatkowo coś w rodzaju tej wyrafinowanej maniery włoskich renesansowych piękności, które spotykały się z ludźmi z małpką na ramieniu? Dlatego być może tak często rozprawiam o tych małpkach, moich pieśniach, które są absurdalne.

Nie tylko o nich mówię, ale także w momentach żałosnych artystycznych upadków nie waham się ich przedstawić publiczności.

Mam nadzieję, że po tej całej wesołej gadaninie nie zepsuje wam nastroju przedstawiana dzisiaj w archiwum piosenka o żądnej seksu Maruszce. Posłuchajcie jej prastarego nagrania z czasów, kiedy wykonywałem ją publicznie po raz pierwszy czy drugi. Dlatego brzmi ona tak, a nie inaczej…
 

 

 Červená sedma – słynny praski kabaret, w którym występowało wielu znanych artystów, działających na początku 20 wieku. Założył go Jiří Červený wraz ze swymi przyjaciółmi w grudniu 1909 roku. Największym powodzeniem kabaret cieszył się w okresie pierwszej wojny światowej, a jego repertuar składał się z mieszaniny pieśni, kupletów i skeczów.

František Hrubín (1910 - 1971) – czeski pisarz i poeta, autor liryki miłosnej i opiewającej piękno przyrody, dramaturg, scenarzysta i tłumacz (głównie z języka francuskiego).
„Hovory H” – pełen inteligentnego humoru program telewizji czeskiej autorstwa Miroslava Horníčka z udziałem zaproszonych gości (Jana Wericha, Lubomíra Lipskiego, Jiří’ego Sováka, Jana Pivca). W latach 1968 - 69 ukazało się w sumie 12 odcinków.

Ivan Vyskočil (ur. 21 maja 1946 w Pradze) – czeski aktor, autor książki pt. „Żony i inne miłości.”

Hieronim z Pragi (1378-80 Praga - 1416 Kostnice) – czeski filozof i myśliciel, głoszący nauki Jana Husa, spalony na stosie rok po swoim mistrzu, dokładnie w tym samym miejscu.

Siergiej Aleksandrowicz Jesienin ( 1895 1925 ) – poeta rosyjski, który w swojej twórczości łączył wątki rosyjskiej tradycji ludowej z mitologią Greków oraz gloryfikacją zwykłego, chłopskiego życia. Z czasem w jego wierszach coraz częściej pojawiały się wątki katastrofizmu, wyobcowania współczesnego człowieka, żalu za dawną Rosją. Coraz silniejsze były też motywy anarchicznego buntu i pesymizmu.

„Volejte řediteli” – program nadawany całodobowo w latach 90-tych przez czeską telewizję Nova, prowadzony przez Vladimíra Železnego. Informował o nowościach telewizyjnych, zawierał dyskusje o polityce i innych aktualnych sprawach.

Jiří Voskovec właściwie Jiří Wachsmann (1905 - 1981) – czeski aktor, dramatopisarz, reżyser, poeta i tłumacz. Premiera sztuki Vest Pocket Revue (1927), którą napisał wspólnie z Janem Werichem, stanowi początek ich teatralnego życia profesjonalnego. Jindřich Honzl (1894 –1953), reżyser filmowy i teatralny, tłumacz i pedagog założył w roku 1926 wraz z Jiřím Frejką i E. F. Burianem eksperymentalny teatr Osvobozené divadlo (Teatr Wyzwolony), gdzie wystawiano poetyckie inscenizacje francuskich i czeskich autorów. Rok później do teatru zostali przyjęci Voskovec i Werich i to wydarzenie otwiera jeden z najważniejszych rozdziałów w historii teatru awangardy. Jindřich Honzl w latach 1926 – 1929 i 1931 – 1938 wyreżyserował ogółem 20 przedstawień V+W.

Jára Cimrman – fikcyjna postać czeskiego geniusza, którą wymyślili w 1967 Jiří Šebánek, Ladislav Smoljak i Zdeněk Svěrák. Przedstawienia opowiadające o jego życiu i dziele są wystawiane od ponad 40 lat w Žižkovskim Divadle Járy Cimrmana w Pradze. Został o nim również nakręcony film „Jara Cimrman śpi” („Jára Cimrman ležící, spící”, 1983), film na podstawie jego sztuk „Rozpuštěný a vypuštěný” (1984) oraz film przedstawiający pracę Teatru Járy Cimrmana „Nejistá sezóna” (1987)
Według pomysłodawców, Jára Cimrman był największym czeskim wynalazcą, architektem, ginekologiem-samoukiem, kryminalistą, kryminologiem, poetą, dramatopisarzem, kompozytorem, malarzem, pedagogiem i treserem. W 2005 w nominacjach publiczności do konkursu Czeskiej Telewizji na najwybitniejszego Czecha uwzględniono Cimrmana, który zajął pierwsze miejsce w konkursie. Telewizja anulowała jego wynik po konsultacji z licencjodawcą BBC, gdyż w konkursie mogły uczestniczyć tylko realne osoby. Czeska Telewizja nakręciła potem filmy dokumentalne o pierwszej dziesiątce oraz osobny o Járze Cimrmanie.

Przedstawienia teatralne mają ten sam schemat – w pierwszej części odbywa się „fachowe seminarium” i poszczególni cimrmanologowie w odczytach zapoznają publiczność z nowymi odkryciami, jakie udało się ustalić na temat życia i dzieła Cimrmana. W drugiej części wystawiana jest sztuka Járy Cimrmana „odkryta” i „zrekonstruowana” przez głównych autorów Zdeňka Svěráka i Ladislava Smoljaka.
 


Pogawędka z publicznością
© Jaromír Nohavica
     

Maruška
nedatováno, pravděpodobně polovina 80.let
3:33 min, mp3 - 3,33 MB
 



Má milá rozmilá Maruška
je holka fest
ona chce černocha do lůžka
prý pašák jest
černocha z Maroka
anebo z Mali
má drahá divoká
brzy se spálí
říkám jí do dne a do roka
stihne tě trest

Protože v Zambii
milenky zabíjí
a na jihu v Súdánu
neznají ochranu
no a pak v Angole
se milujou na stole
a kluci v Zambezi
maj radši hovězí

Má milá rozmilá Maruška
je holka fest
ona chce mulata do lůžka
prý pašák jest
mulata z Bornea
anebo z Kuby
má oči vzdorné a
tohle ji zhubí
říkám jí do dne a do roka
stihne tě trest

Protože v Pekingu
neznají pettingu
milenci v Šanghaji
blbě to dělají
a kluci v Laose
se škrábou na nose
a milenci v Iránu
padají z divánu

Má milá rozmilá Maruška
dala si říct
teď chce jen našince do lůžka
nikoho víc
našince z Moravy
anebo z Beskyd
každej tě unaví
bude ti hezky
ten pravý z Moravy
už šahá do nohavic

Protože v Ostravě
milujem loudavě
a kluci v Petřvaldě
na šachtě na haldě
a v Českém Těšíně
čtyřikrát v hodině
Havířov je nové město
tam udělají z tebe těsto


piosenkowy blog

archiwum pod lupa

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie