JAROMÍR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt

CHORĄGIEWKA (1981)


     Przeglądam tekst starej piosenki, która ma już 27 lat i przypominam sobie co kiedyś w styczniu 1981 roku sprawiło, że musiałem ją sobie napisać. Kiedy piszę "sobie", mam na myśli dosłowne znaczenie tego wyrazu. Bo przecież dla nikogo innego (może jeszcze tylko z wyjątkiem mojej Martiny i kilku najbliższych przyjaciół) ta piosenka nie była na początku przeznaczona. Tak robiłem od zawsze, tak samo robię i dziś. Podczas pisania nie myślę o efekcie końcowym, publiczności, płytach czy tantiemach. Piszę dlatego, że mam konkretny pomysł. I dlatego, że chcę. I muszę. Kiedyś Jarda Wykrent powiedział mi jedno zdanie, które dziś (z pewną dozą pychy i nieskromności) powtórzę: JEŚLI MASZ TALENT TO SIĘ PRZED NIM NIE OBRONISZ. Próbuję przywołać w pamięci ten główny impuls, który spowodował, że napisałem tę sceptyczną, bardzo smutną pieśń. Ale nic konkretnego nie przychodzi mi do głowy. Dzisiaj, po tylu latach, wydaje mi się, że tych powodów było wtedy tak dużo, że wystarczyła już tylko jedna jedyna kropla.

     W środku Europy, w małym kraju, otoczonym drutem kolczastym, przez który nie potrafiłem się przedostać nawet do bratniej Polski, kierowanym przez partię komunistyczną, która stanowiła ekskluzywne stowarzyszenie dwóch milionów wybranych, panoszących się po wszystkich urzędach i instytucjach, żyłem jako obywatel drugiej kategorii, pięć lat czekający z pożyczonymi pieniędzmi na mieszkanie spółdzielcze, jako szeregowy żołnierz nie mający żadnej belki, nie mówiąc już o samochodzie, jako student, którego nie przyjęli z powodów politycznych do dwóch szkół wyższych, jako bibliotekarz, stojący każdego czwartku w kolejce na ulicy Odboje, żeby kupić tych parę książek, które właśnie wyszły...Byłem również ojcem pierworodnej córki Lenki, mężem Martiny i okazjonalnym tekściarzem, piszącym dla pani Rottrovej (w tych akurat miesiącach piosenki na jej płytę „Mężczyzna nr 1”) , facetem rozwiązującym zagadki i krzyżówki w czasopiśmie „Potok” , pilnym czytelnikiem polskiej „Kultury” i entuzjastycznym odkrywcą polskiej kultury...

     Przeglądam po 27 latach tekst tej piosenki i wydaje mi się, że to moje późniejsze… "dobrze, że człowiek nie wie, co go czeka"...odnosi się również do niej. Już sam jej akompaniament, który swoimi mocnymi akordami Ami celowo nawiązuje do piosenek Kryla, był raczej prowokacyjny. Ale go nie zmieniłem. Wahałem się również przy oryginalnej wersji refrenu. Miałem wątpliwości już przy biurku, na którym leżał świeżo napisany tekst: "Dajcie mi do ręki rewolwer i powiedzcie jak krzyczeć chwała, a ja już znajdę odpowiedni kierunek i będę machać, machać, machać!". Rewolwer wymieniłem ostatecznie na chorągiewkę. Przypomina mi się nawet, że Martina powiedziała mi wtedy coś w takim stylu, żebym nie robił z siebie kowboja, bo sercem jestem przecież pacyfistą.

     W rezultacie nie robiło to żadnej różnicy. A zawarta w tej piosence ironia sprawiła, że grałem ją później w latach 80-tych raczej rzadko. Nie chciałem wpędzić w kłopoty ani siebie, ani organizatorów. Pytacie w jakie kłopoty - i dlaczego? Przecież chodzi tylko o piosenkę. O oddech między słowami!

     Być może już o tym zapomnieliśmy, ale JESZCZE PRZED KILKOMA LATY tak po prostu było. Kto chciał cokolwiek zaśpiewać publicznie, musiał mieć cały swój koncert, słowo po słowie, zatwierdzony przez odpowiednią komisję. (Gdzież dzisiaj są jej członkowie?) Inni cerberzy w domach kultury także pilnowali, co się publicznie śpiewało i mówiło i zwracali uwagę na wszystkie odchylenia od ustalonego scenariusza. A niektórzy z nich, jak to w życiu bywa okazywali się prawdziwymi świniami. (Gdzie są dzisiaj?) Taka była oficjalna linia postępowania, z którą oczywiście każdy się liczył. A polityka nieoficjalna polegała na tym, że wszystko, co w życiu powiedzieliście, zrobiliście, czym żyliście, śledziła tajna policja. Czyli ta organizacja, którą założyli dla siebie sami komuniści (gdzież oni teraz są?) i zlecili jej, aby szpiegowała ludzi. Żeby ich mogła trzymać na smyczy i żeby łatwiej było nad nimi panować. Tego wszystkiego, co jej funkcjonariusze na nasz temat nagromadzili i nawymyślali (gdzież są dzisiaj?) tylko się domyślam i boję się tego. Boję się od momentu, kiedy po 17 latach natknąłem się na spreparowany przez nich dokument i patrzyłem ze zdziwieniem, jak staje się on najbardziej wiarygodnym i najprawdziwszym dowodem, na którym opierają się oficjalne stanowiska, dyskusje, arbitralne orzeczenia.

     Po 27 latach zastanawiam się nad tym, że...świat się wciąż tak samo toczy...i pomimo wszystkich zakrętów mojego życia jestem szczęśliwy, że dożyłem obecnych czasów. Wciąż piszę, tak jak wtedy, swoje piosenki i nikt nie może mi tego zakazać. Zresztą pieśniarzowi niczego się nie da zakazać. Musielibyście go przedtem zabić. Pieśniarz po prostu musi śpiewać. Nawet jeśli jest opluwany. Taki już jego los. I dlatego:

     Dajcie mi do ręki chorągiewkę i powiedzcie jak krzyczeć sława
     Ja już sobie znajdę odpowiedni kierunek i będę machać, machać, machać...

 


1 9 9 0
Mávátka (Folkfórum - Spolu... - 1990)
0:29 min, mp3 - 0,11 MB
Nahráno živě na koncertu v Ostravě dne 7. 12. 1989.
 

Mávátka

Hospodu nám rozvracet nebudeš!

Dvě ukázky z filmu Fera Feniče Zvláštní bytosti z roku 1989, kde si Jaromír Nohavica zahrál sám sebe
1989,
0:41 min, wmv - 2,03 MB; 0:29 min, wmv - 1,47 MB

© Bonton

Mávátka
1986, Na Mazance,
3:44 min, mp3 - 7,02 MB
 



Už dvacet sedm roků chodím po světě
a ten svět furt a furt se stejně točí
já budu klidně smát se budu veselý
jenom mi vydloubněte oči

Neviděl bych vypasené páprdy
tisíce let a stále titíž
když něco prohnilého v státě zasmrdí
říkají Ty snad něco cítíš

Říkají mi
dobráci v Rudém právu
není tak zle
jen chlapče zvedni hlavu

Dejte mi do ruky mávátko
a řekněte jak volat sláva
já už si najdu ten správný směr
a budu mávat mávat mávat

Můj soused odvedle je farář v kostele
moc príma kluk jenže často hledí k nebi
já jaksi v nebi nemám žádné přátele
a Bůh ten pro mě nikdy nebyl

Čtu jenom básně těch kteří už zemřeli
a ten svět furt a furt se stejně točí
já budu klidně smát se budu veselý
jenom mi vydloubněte oči

Říkají mi
dobráci u koryta
není tak zle
jen doba je složitá

Dejte mi do ruky mávátko
a řekněte jak volat sláva
já už si najdu ten správný směr
a budu mávat mávat mávat

Okresní inspektor Vlček má vilu dům a byt
takové nic a jak si krásně žije
já musel sedm roků bez koupelny žít
proto ať žije anarchie

Když tátu vyhodili máma brečela
že nedokázal převléct vlastní kabát
a to mám někde na dně duše docela
třeste se trůny knížat a hrabat

Říkají mi
dobráci za koryty
není tak zle
ovšem musíte pochopiti

Já zpívám
dejte mi do ruky mávátko
a řekněte jak volat sláva
já už si najdu ten správný směr
a budu mávat mávat mávat
mávat mávat mávat
mávat


piosenkowy blog

archiwum pod lupa

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie