JAROMÍR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt

PANOWIE NA GÓRZE ( 1982 )
muzyka: Boris Vian, Harold Berg (15.2.1954)
tekst: Boris Vian
przekład: Miloš Rejchrt (1965)

     Siedzieliśmy sobie z Jirką Tvrzem w foyer Teatru Muzycznego, wyglądaliśmy z okien pierwszego piętra na ostrawski Plac Milicji Ludowej i nawet nam się nie śniło, że już (albo aż) za osiem lat będzie on ponownie nosić starą, znajomą nazwę Placu Masaryka, a te przesłuchania kwalifikacyjne, które się tego dnia odbywały w Teatrze Muzycznym znikną bezpowrotnie w mrokach przeszłości. Był kwiecień 1982 roku. Jirka grał mi swoje piosenki, tak jak to zawsze z przyjaciółmi robiliśmy, kiedy się spotykaliśmy. Ale jedna z nich była inna. Sprawiała wrażenie, jakby nie była napisana przez Jirkę, który w całej swojej muzycznej działalności wzorował się na zespole Marsjasz , a przede wszystkim na Petrze Kalandrze. I rzeczywiście to nie była jego piosenka. Powiedział mi, że to „Dezerter” Borisa Viana. A ja natychmiast pożyczyłem od pani bufetowej kawałek papieru i zacząłem pisać do niej czeski tekst oraz chwyty. Przypominam sobie, że jeden z nich był zwymiarowany i Jirka mi tłumaczył, w jaki sposób trzeba go grać. Bo ja nigdy nie używałem bardzo skomplikowanych akordów.

     Żałuję, że z biegiem czasu straciłem tę kartkę, tak samo jak i samego Jirkę, który zdążył jeszcze ukończyć w Pradze studia medyczne i się ożenić, zanim choroba okazała się silniejsza od niego…I właśnie w ramach wspomnień o moim dobrym przyjacielu i doskonałym pieśniarzu wyciągam dzisiaj ze swojego kasetowego archiwum pewnego Jirkę Tvrze ze Svinowa i jego własną piosenkę „Hallo, boy”.

     Posłuchajcie jej sobie i przeczytajcie moją mejlową korespondencję z początku tego roku. Jest wymowniejsza niż wszystkie moje komentarze do czeskiej wersji pieśni Viana.


 

Szanowny panie Jarku,

Mam pytanie i bardzo mi zależy na odpowiedzi z powodu mojej 17-letniej córki, która jest Pana wielką fanką i którą usiłuję przekonać do czegoś, co jest dla mnie (i obawiam się czy przypadkiem również nie dla Pana) niemożliwe do udowodnienia:


Przy pieśni „Panowie na górze” napisanej przez Borisa Viana podaje Pan jako datę jej powstania rok 1983. A ja chcę przekonać moją córkę, że ten utwór jest o prawie dziesięć lat starszy i że ja go znam w czeskim wykonaniu jako pieśń Miloša Rejchrta. Czy to znaczy, że napisał ją Pan już w latach 70-tych, a Miloš ją wtedy z zespołem Berani tylko zaśpiewał jako utwór Pana autorstwa z czasów, kiedy był pan jeszcze mało znanym tekściarzem? A może sytuacja wygląda inaczej? A może to ja mam już taką sklerozę, że mylą mi się dekady? Nie jestem w stanie odpowiedzieć na pytanie mojej córki. Proszę, niech mi Pan pomoże!
 

Z wielkim szacunkiem dla Pana osoby i z wdzięcznością za spotkanie z Pana pięknymi pieśniami zwraca się do Pana i prosi o wyjaśnienie
 

Jaroslav Hubený

 

Szanowny panie Rejchrt,

chciałbym poprosić Pana o pomoc i jednocześnie przybliżyć Panu szczegóły, dotyczące pewnej pięknej pieśni.

Napisał ją Boris Vian, zatytułowana jest „Panowie na górze”, kilkakrotnie wykonywałem ją publicznie, po raz pierwszy na festiwalu Porta w Pilźnie już w roku 1983, a wczoraj dowiedziałem się, że to Pan jest autorem jej przekładu. Trudno uwierzyć, że nastąpiło to dopiero po 24 latach, ale lepiej późno niż wcale.
Pierwszy raz zagrał mi ją w roku 1982 mój przyjaciel, ostrawski pieśniarz Jirka Tvrz i byłem nią zachwycony. Zapytałem go czy ja również mógłbym ją grać, a kiedy się zgodził, z góry założyłem, że to on jest autorem przekładu.
Kiedy podczas mojego wykonania „Panów na górze” na festiwalu Porta z sali demonstracyjnie zaczęli wychodzić ważni członkowie Socjalistycznego Związku Młodzieży, zrozumiałem, że najlepiej będzie nie mówić zbyt dużo na temat autora tej pieśni.

Ja się za jej twórcę nigdzie nie podawałem, ale przez cały czas miałem dziwne poczucie czegoś niedokończonego, niewyjaśnionego. Przykro mi, że przez te długie lata nikt mnie do Pana nie skierował, ale prawdą jest, że życie niesie ze sobą wiele ważniejszych spraw. A może naprawdę na wszystko przychodzi odpowiedni czas.
I właśnie wczoraj dowiedziałem się więcej na ten temat z mejla, którego dostałem od pana Jaroslava Hubenégo.

Chciałbym Panu szczególnie podziękować za napisanie tego tekstu. Cieszę się, że go mogłem śpiewać i jestem szczęśliwy, że wielu ludziom dodał on sił i odwagi.
A teraz bardzo proszę o pomoc.

Jest czas rzucania kamieni, jest czas, kiedy się kamienie zbiera…Na mojej stronie internetowej www.nohavica.cz w dziale zatytułowanym „Archiwum pod lupą” tworzę coś w rodzaju zbioru multimedialnych wspomnień, dotyczących dawnych czasów. Opierają się one na poszczególnych pieśniach (na razie przede wszystkim tych nigdzie niewydanych), ich tekstach, oryginalnych, archiwalnych nagraniach, plikach video, zdjęciach, dokumentach, rękopisach itp. oraz na komentarzach do nich. Ale głównie na opowieściach o ludziach, o czasach, o sobie, o nas…Zapraszam do chociażby krótkich odwiedzin.

W odpowiednim momencie, kiedy dowiedziałem się nareszcie kto jest autorem przekładu, przyszedł również czas na pieśń „Panowie na górze”.
Chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że jest Pan bardzo zajęty, chciałbym prosić o przesłanie mi z łaski swojej przynajmniej kilku zdań na temat swojego przekładu. To, co sam uzna Pan za ważne.

Byłby to dla mnie wielki zaszczyt, gdybym mógł Pana cytować na moich stronach i przedstawić Pana moim słuchaczom.

Szczerze Pana pozdrawiam

Jaromír Nohavica

 

Szanowny panie Nohavico,

już sam fakt, że dostałem wczoraj od pana wiadomość uczynił mój dzień piękniejszym. Dzisiejszy rozpoczynam z pewnym zakłopotaniem, bo wiem, że na tak piękny list powinienem odpisać w równie piękny sposób, ale niestety mam dziś przed sobą sporo obowiązków zawodowych, a w duszy niewiele liryki, więc moja odpowiedź będzie zwięzła i rzeczowa.

W latach osiemdziesiątych, czyli w czasie ściśle kojarzącym się z Kartą 77 ,kiedy często widywałem się z ówczesnym palaczem, a dzisiaj profesorem Hejdankiem , jego córka Jana puściła mi nagranie „Dezertera” w pańskim wykonaniu. Byłem i do dzisiaj jestem bardzo zadowolony, że stałem się „autorem nieznanym”, a zatem współtwórcą prawdziwego folkloru!

W roku 1965 jako dziewiętnastoletniemu absolwentowi tuż po maturze udało mi się wywalczyć pozwolenie wyjazdu za granicę i przez cały lipiec odkrywałem uroki Francji. Z polecenia pewnego człowieka w mieście Aurtillac miałem okazję posłuchać na gramofonie w trybie 45-obrotowym płytę śpiewaka o nazwisku Mouloudji. Do tamtej pory nigdy nie słyszałem o Borisie Vianie, ale ta piosenka od razu bardzo mnie ujęła. Chyba tym, że po raz pierwszy w większości zrozumiałem jej francuski tekst i tym samym moja językowa pewność siebie, znajdująca się na bardzo niskim poziomie po doświadczeniach ze słuchaniem Georgesa Brassensa, znacznie wzrosła. Kiedy powróciłem z tej wyprawy zacząłem się uczyć brzdąkać tę pieśń na gitarze, a czeskie słowa do tego brzdąkania ułożyły mi się w głowie całkiem gładko i szybko (ten przekład jest dosyć wierny, chociaż brzmi trochę chropawo, jak to zwykle bywa w przypadku szybkiego rymowania). Czasami udostępniałem tą pieśń na różnego rodzaju imprezy dla młodzieży ewangelickiej, a mniej więcej około roku 1971 czy 1972 zaśpiewaliśmy ją z moją żoną Jitką w klubie Malostranská Beseda w Pradze, kiedy gościnnie zaprosił nas tam zespół Berani. To było jedyne publiczne wykonanie zanim ta piosenka zaczęła ewidentnie żyć swoim własnym życiem.

Jeszcze raz dziękuję Panu za list, za śpiewanie „Dezertera” oraz innych wspaniałych pieśni, a Bogu Ojcu Stworzycielowi niech będą dzięki za to, że oprócz innych wartościowych i wybitnych istot stworzył w odpowiednim czasie Jarka Nohavicę.
 


Serdeczności

Miloš Rejchrt
 

     Pozostaje mi tylko dodać, że chyba nigdy się już nie dowiem, w jaki sposób ta piosenka wtedy, na początku lat 80-tych trafiła do Jirki Tvrza, tak samo jak tego, w jakim stopniu przyczynił się on do ubogacenia pierwotnej melodii. A kiedy teraz, po tylu latach, słucham oryginalnej wersji tej pieśni zaczynam sobie uświadamiać, że oprócz Jirki Tvrza (i oczywiście w pierwszej kolejności Borisa Viana i Harolda Berga) mógłbym podać jako współautora muzyki również Karla Kryla ze względu na te jego zdecydowane, ciosane akordy, które zawsze tak bardzo kochałem i chętnie naśladowałem.

 



 

Boris Vian

Miloš Rejchrt
 

Z Jirką Tvrzem w akademiku ostrawskiego uniwersytetu, grudzień 1983
Foto © Tomáš Linhart

Jiří Tvrz -ostrawski uniwersytet, grudzień 1983
Foto © Tomáš Linhart

 

Le déserteur - Jimmy Walter se skupinou
27.04.1955, jedna z prvních nahrávek originální verze
3:30 min, mp3 - 3,28 MB

Le déserteur - Peter, Paul and Mary
září 1971, studiová nahrávka (
WEP)
0:56 min, wma - 0,23 MB

Le déserteur - Joan Baez
1983, nahrávka z evropského turné Tournée européenne (Epic)
0:46 min, wma - 0,19 MB

Pánové nahoře
19.9.1983, V-klub na kolejích VŠB Ostrava,  2:36 min, mp3 - 3,66 MB

 



Pánové nahoře
já píšu vám dnes psaní
a nevím vlastně ani
budete-li ho číst
Přišlo mi ve středu
do války předvolání
je to bez odvolání
tím prý si mám být jist

Pánové nahoře
já už to lejstro spálil
už jsem si kufry sbalil
správcové vrátil klíč
Pánové nahoře
uctivě se vám klaním
a zítra vlakem ranním
odjíždím někam pryč

Co už jsem na světě
viděl jsem zoufat matky
nad syny kteří zpátky
se nikdy nevrátí
Slyšel jsem dětský pláč
a viděl jejich slzy
které snadno a brzy
se z očí neztratí

Znám vaše věznice
znám vaše kriminály
i ty kterým jste vzali
život či minulost
Vím také že máte
solidní arzenály
i když jste povídali
o míru  víc než dost

Pánové nahoře
říká se že jste velcí
a na věci to přeci
vůbec nic nemění
Pánové nahoře
na to jste vážně malí
abyste vydávali
rozkazy k vraždění

Musí-li války být
běžte si válčit sami
a vaši věrní s vámi
mě mě nechte být
Jestli mě najdete
můžete klidní být
střílejte neváhejte
já zbraň nebudu mít
nebudu mít nebudu mít


Monsieur le Président
Je vous fais une lettre
Que vous lirez peut-être
Si vous avez le temps
Je viens de recevoir
Mes papiers militaires
Pour partir à la guerre
Avant mercredi soir

Monsieur le Président
Je ne veux pas la faire
Je ne suis pas sur terre
Pour tuer des pauvres gens
C'est pas pour vous fâcher
Il faut que je vous dise
Ma décision est prise
Je m'en vais déserter

Depuis que je suis né
J'ai vu mourir mon père
J'ai vu partir mes frères
Et pleurer mes enfants
Ma mère a tant souffert
Elle est dedans sa tombe
Et se moque des bombes
Et se moque des vers

Quand j'étais prisonnier
On m'a volé ma femme
On m'a volé mon âme
Et tout mon cher passé
Demain de bon matin
Je fermerai ma porte
Au nez des années mortes
J'irai sur les chemins

Je mendierai ma vie
Sur les routes de France
De Bretagne en Provence
Et je dirai aux gens:
Refusez d'obéir
Refusez de la faire
N'allez pas à la guerre
Refusez de partir

S'il faut donner son sang
Allez donner le vôtre
Vous êtes bon apôtre
Monsieur le Président
Si vous me poursuivez
Prévenez vos gendarmes
Que je n'aurai pas d'armes
Et qu'ils pourront tirer


piosenkowy blog

archiwum pod lupa

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie