JAROMÍR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt

NAPLUJ SOBIE W RĘKAW (1972)
 

     Jeśli roboczo mielibyśmy nazwać hitem piosenkę, którą życzyła sobie koniecznie usłyszeć w moim wykonaniu publiczność, czy to na trzepaku na podwórku za porubską restauracją Slovan, przy chmielu w Liběšicach, nad miejscowym stawem czy potem w ostrawskiej hali Karolina byłby to mój pierwszy hit "Napluj sobie w rękaw".

     Było to na ostrawskiej politechnice, w lecie 1972 roku, pod koniec drugiego semestru (którego jako przyszły inżynier systemowy nie ukończyłem), w studenckim V-klubie, w którym odbył się mój pierwszy, samodzielny publiczny występ. Po kilku najpopularniejszych i najbardziej ambitnych piosenkach ktoś spośród publiczności krzyknął pod koniec tego wieczoru: Zagraj "Moje włosy"!. Ulżyło mi. Z jednej strony przekonałem się, że mnie naprawdę słuchali, ale przede wszystkim mogłem w końcu zagrać piosenkę, która mi bardzo odpowiadała...

     Plakat na ten koncert namalowała mi Martina, którą znałem wtedy od kilku tygodni, a rok później staliśmy się małżeństwem. Z żółtych i niebieskich elementów utworzyła na nim moją podobiznę. Studiowała (i ukończyła) sztukę i język czeski na pedagogice, co później nam obojgu bardzo się przydało. Najpierw wspomagała mnie pomysłami i krytyką w rodzinnych debatach nad okładkami, plakatami, a czasami również tekstami piosenek, a potem jej ukończone studia pomogły nam w bardzo przyziemny sposób w latach 80-tych, kiedy dwa razy jako muzyk byłem bez pracy (z powodu zakazu) i utrzymywaliśmy się wtedy wyłącznie z jej (niewielkiej) nauczycielskiej pensji.

     Do drugiego ważnego wykonania piosenki o moich rudych włosach doszło w grudniu tego samego roku podczas konkursu Talent '72. Konkurs był organizowany przez DK VZKG i nie mam pojęcia, co mnie napadło, żeby się zgłosić. Był to konkurs piosenki. W tamtym okresie byłem postrzegany raczej jako okazjonalny tekściarz, piszący dla ostrawskiej rozgłośni radiowej i porubskiego zespołu Majestic. Śpiewanie do mikrofonu to jest jednak zupełnie coś innego. Pamiętam, że na scenie byłem bardzo zawstydzony, że Martina stała w trakcie mojego występu przy drzwiach na drugim końcu tej olbrzymiej sali, trzymając za mnie kciuki, że jednym z jurorów był Milan Sykora, że wygrał wokalista legendarnego ostrawskiego Respektu i że ja dostałem wyróżnienie za twórczość własną. Ta nagroda była czymś w rodzaju jaskółki, zapowiadającej wiele lat wcześniej moją późniejszą karierę. Doskonały tekściarz, słabszy kompozytor, marny gitarzysta i jaki taki wokalista. Niektórzy nawet twierdzą, że jeśli chodzi o śpiewanie jestem tylko zwyczajnym deklamatorem. Tak...a grałem wówczas na dwunastostrunowej gitarze. W tamtych latach pojawiły się na rynku pierwsze modele, które miały bardzo twardy i szeroki gryf. Chociaż gra na niej była bardzo efektowna to jednak miała swoje wady. Piosenka była w D dur, więc w pamięci pozostał mi głównie akord Hmi grany na stojąco, bez podpórki.

     Użyłem włosów jako tematu piosenki mniej więcej 5 lat po premierze słynnego amerykańskiego musicalu "Hair". Przyznaję jednak, że w Ostrawie, daleko za żelazną kurtyną nie miałem o jego istnieniu pojęcia. W przeciwieństwie do moich praskich kolegów dostęp do zachodnich płyt miałem prawie niemożliwy. Prawdą jest jednak, że ja raczej śpiewałem o kolorze włosów, a nie ich długości. A z fryzurą typu "przez uszy na kark" nie było tak słodko. Od osiemnastego roku życia, kiedy to postanowiłem zostać buntownikiem nie miałem łatwego życia z włosami dłuższymi niż to powszechnie przyjęte.

     I chodziło nie tylko o mamę, ale oczywiście także o szkołę. Sytuacja była podobna jak dzisiaj z narkotykami - główna zasada: nie możesz mieć niczego większego niż większość. To naprawdę bardzo zabawne, że kolor, fryzura albo długość włosów funkcjonują na przestrzeni historii jako papierek lakmusowy, wskazujący kogo należy pochwalić, a kogo potępić. Jeśli macie na głowie coś innego niż wszyscy to zawsze oznacza kłopoty. To samo zresztą dotyczy tego, co w głowie.

     Pomarańcza, która pojawia się w tekście zapachnie znowu po latach w piosence "Świat jest małą pomarańczą", a za kilka dalszych lat w piosence "Zatańcz". Myślę, że w ten sposób dostatecznie wyczerpałem muzycznie temat moich ulubionych owoców.

     P.S. Ten człowiek, który zawołał do mnie: Zagraj "Moje włosy"!, podczas gdy tak naprawdę chodziło mu o piosenkę "Napluj sobie do rękawu" nieświadomie dotknął klasycznego problemu autora, który po napisaniu piosenki siedzi długo w noc, łamiąc sobie głowę nad nośnym i jak najbardziej artystycznym tytułem. Nie wiedziałem jeszcze wtedy tego, czego mnie później nauczył Honza Nedvěd, że dobrze jest zaczekać, aż ludzie sami znajdą odpowiednią nazwę. Taki tytuł jest najwłaściwszy. Jakie tam „Kiedy odwalę kitę”, „Dialog przed telewizorem”, „Wielka spowiedź”, „Kiedy brali mnie do wojska” czy „Pieśń o rewolucji 1848”! Po prostu: „Pogrzebowe buty”, „Wania i Zina”, „Alleluja”, „Żołnierzyk” oraz „Windishgratz”. I dlatego też powinno być „Moje włosy”.


 


Wyróżnienie w finale konkursu Talent '72.
© Jaromír Nohavica

Tak nas dwoje widziała Martina w roku 1972.
© Martina Nohavicová

Kwit płacowy Witkowickiej Huty im. Klementa Gottwalda w Ostrawie.
© Jaromír Nohavica
 

 

 

Poznámka ke mzdovému lístku:
Tehdy jsem dělal ve VŽKG na expedici jako dělník. Vyhazoval jsem do vagónů pluhová ostří. Za tu ubíjející osmohodinovou monotónní práci jsem bral necelých 1400 Kč čistého. Jak se dozvídám z mzdového vyúčtování, bylo to zhruba 9 Kč na hodinu, 74 Kč na den. A daně byly 251 Kč a 111 Kč pojištění. Kouřil jsem Clejky za 6 korun.

Plivni si do rukávu
Koncert pro zamilované, 15.8.1998, zámecká zahrada v Telči
4:00 min, wmv - 8,10 MB
© Jaromír Nohavica
 
úvodní slovo k písni Plivni si do rukávu
26.1.1984, Praha, klub Na Petynce)  1:28 min, mp3 - 1,38 MB
           
Plivni si do rukávu
26.1.1984, Praha, klub Na Petynce) 
4:00 min, mp3 - 4,69 MB
 


Mý vlasy jsou jak slunko rozesmátý
jak pomeranč po předcích
a ze všech cest já znám jenom ty zlatý
a nedumám o následcích

Dávno nebrečím
jsou i škaredší
vím že v bazáru
se vždycky najde místo
co když někdo pak
mě tam za šesták
koupí koupí koupí

Mý vlasy jsou lék na největší nářky
čarovnou moc skrývají
závidí mi i báby kořenářky
takovou bylinu nemají

Jsi-li rozsmutněn
stačí vyjít ven
vyjít tak
abych byl kolemjdoucí
okolo mě plout
správně vyčíhnout
chvíli chvíli chvíli

Kouknout se na mou hlavu
plivnout si do rukávu
a potom štěstí v koutě
určitě naleznou tě
určitě objeví se jako malej kluk
na jaře s kuličkama
však ani muk
co když je to ta dáma
a bez kuliček
a lidi myslejí si že lžu
 


verze před vojnou:
Sedím a kolem mě už všechno plivá
mně přitom píšou zelení
že dolů půjde moje zlatá hříva
že mě pak major ocení


verze na vojně:
Sedím a kolem mě už všechno plivá
mé štěstí letí komínem
šla dolů moje zlatá hříva
jsem ostříhaným vojínem


verze po vojně:
Sedím a kolem mě už všechno plivá
a já jsem volný jako pták
narostla mi zas moje zlatá hříva
jsem záložák

Dávno nebrečím
pro ty škaredší
chvíle naplněné
takhle velkou slzou
štěstí uvadlo
já si zrcadlo
koupím koupím koupím

Kouknu se na svou hlavu
plivnu si do rukávu
a potom šťastné břímě
určitě zatíží mě
určitě objeví se jako malej kluk
na jaře s kuličkama
však ani muk
ona je to ta dáma
a bez kuliček
a lidi myslejí si že lžu

Kouknu se na svou hlavu ohohó
plivnu si do rukávu ohohó


piosenkowy blog

archiwum pod lupa

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie