JAROMÍR NOHAVICA

o nim |nowości |koncerty |dyskografia |inna twórczość |kontakt

CIESZYŃSKIE JABŁUSZKA (1980)
    

  
     Gitarowa kompozycja „Cieszyńskie jabłuszka”, którą ułożyłem wyłącznie dla własnej przyjemności, a nie do publicznego odtwarzania (dzisiaj zostaje więc upubliczniona po raz pierwszy) wyraźnie ukazuje kilka aspektów, które mnie dotyczą jako gitarzysty. Przede wszystkim każdy muzyk szybko się dzięki temu zorientuje, na czym wyrosłem jako samouk. A była to „Szkoła gry na gitarze” Carullego i Carcassiego, która leżała na moim stojaku z nutami obok „50 ludowych pieśni” Jana Truhlářa razem ze „Szkołą gry na gitarze” Jiříego Jirmala. Jako samouk miałem ten komfort, że mogłem dostosowywać zakres ćwiczeń do czasu i chęci, minusem było to, że nie narzucałem ich sobie wystarczająco często. Po latach praktyki człowiek wreszcie wypracowuje swój własny styl, który w moim przypadku z subtelną ironią w głosie mógłbym nazwać "ósemkowym brzdąkaniem". Gram dużo, chociaż nie tak intensywnie jak wielu moich kolegów, ale czasem na koncertach zdarza się, że zaskakuję samego siebie. Lubię grać różne utwory gitarowe, od Sora po Bacha, ale raczej w domu, kiedy nikt mnie nie słyszy. Z dumą przyznaję, że techniki gitarowej zazdrościł mi sam Karel Kryl. (Mówię to z nutką nostalgii w głosie.) Ja z kolei zazdroszczę jej dziesiątkom innych muzyków, poczynając od Vlady Merty, przez Oldę Janotę, aż po Dášę Voňkovą, jeśli chodzi tylko o moich kolegów. Plihala pomijam, bo to nie jest człowiek, tylko gitarowy magik.

     Pierwszą gitarę dostałem w roku 1966, kiedy miałem 13 lat. Była sześciostrunowa i kosztowała 115 koron. Te sześć strun to nie jest żaden żart, bo moja kolejna gitara była dwunastostrunowa. Ale nie przypadła mi zbytnio do serca. Można było na niej grać tylko przy użyciu kostki, a mnie się to od samego początku nie podobało. Pełny zestaw różnych gitar, na których grałem na przestrzeni lat (oczywiście nie były one wyłącznie moja) dzisiaj możecie przejrzeć podczas słuchania moich „Cieszyńskich jabłuszek.”

     Najmilej wspominam pewną poobijaną, przedrewolucyjną gitarę, której nie dało się nastroić, ale która mnie urzekła swoimi basami, kiedy Pepa Štreichl zagrał mi na niej w Minibarze swoją "Dżinsową narzeczoną". W końcu udało mi się tą gitarę od niego wyłudzić. Kosztowała mnie w przeliczeniu mniej więcej tyle co obecna L´Arivéé, którą przed dwoma laty kupiłem sobie w Nowym Jorku i gram na niej do dzisiaj. Być może przynosi mi szczęście z powodu niezwykłego zbiegu okoliczności, który miał miejsce przy jej zakupie. Kiedy wychodziłem z nią z nowojorskiego sklepu minął mnie na chodniku Paul McCartney z dziecięcym wózkiem.

     L´Arivéé, na której dzisiaj gram zastąpiła gitarę MN, którą mi zrobili na zamówienie znajomi lutnicy z Jihlawy i na której grałem przez długie 10 lat. Skonstruowali również specjalnie dla mnie rosyjską siedmiostrunową gitarę (ze strojeniem DGHDGHD), na której nagrałem na przykład "Starszego pana" oraz "Mařenkę". Inna moja gitara pochodzi z Dublina. Podczas pobytu na kursie językowym skracałem tam sobie południowe przerwy w zajęciach wstępując do pobliskiego sklepu z gitarami i tak się w jednej z nich zakochałem, że przywiozłem ją ze sobą do domu. Jest to akustyczny McIlroy i właśnie na tej gitarze skomponowałem wszystkie pieśni z mojego albumu "Ikarus".

     Nie wolno mi też zapomnieć o wspaniałym Furchu, który sam pan Furch skonstruował specjalnie z myślą o moich wielkich, niedźwiedzich łapach. Jego numer seryjny był dopasowany do roku mojego urodzenia. 1953. Nie mówię tego ot tak, żeby zrobić wrażenie, ponieważ ta gitara błąka się teraz gdzieś po świecie. Ukradli mi ją jacyś podli dranie, kiedy się nam włamali do domu. Może się gdzieś na nią natkniecie.
Jeśli mam wymienić wszystkie moje obecne gitary to muszę także wspomnieć o klasycznym Antonio Sanchezie z 1989. Kupiłem ją w sklepie z instrumentami muzycznymi w Karwinie tuż po rewolucji w korzystnej cenie. Ten sklepik mieści się tuż obok tego okropnego budynku policji, który z bolesną niechęcią odwiedzałem, żeby się spowiadać totalitarnemu reżimowi. Przynajmniej ta gitara swoimi pięknymi tonami odsuwa ode mnie te nieprzyjemne wspomnienia. Dziękuję, panie sprzedawco, że mi ją pan wówczas polecił.

     Dla znawców dodam jeszcze informację, że ostatnio używam strun Elixir, 11 lub 12. Na koncertach stroję gitarę wg kamertonu, a w domu "na ucho", żeby się nie rozleniwić.   


Gitary, na których w styczniu 2008 roku został nagrany album Ikarus.
Foto © Tomáš Linhart
   
Jarek Nohavica vybírá novou kytaru
na turné On the Road 2005 koupil Jarek Nohavica v New Yorku 15.10.2005 svou novou kytaru

0:38 min, wmv - 0,72 MB,
kamera © Michal Žáček
  Těšínská jablíčka
montáž z fotografií zachycujících kytary Jaromíra Nohavici

1:04 min, wmv - 6,11 MB,
© Jaromír  Nohavica
 

Těšínská jablíčka
demosnímek,
1:36 min, mp3 - 2,25 MB
 


piosenkowy blog

archiwum pod lupa

teksty własne-CZ

tłumaczenia tekstów

polskie

angielskie

niemieckie

włoskie

wegierskie