
NADCHODZI DZIEŃ I ROK
Ścibor Szpak
Była głęboka noc
W dali pies zaczął wyć
Stałem w oknie, by stać. I pić.
Mignął mi jego cień
Niewyraźny miał kształt
Lecz wyglądał jak Lomikar
Nadchodzi dzień i rok
Gdy przez baroku mrok
Przeziera rokoko
Patrzymy w ciemną noc
Co wodzi nas za nos
Nie wiemy, czy to fakt, czy zdaje nam się tak na oko
Nadchodzi dzień i rok
Gdy przez rokoko mrok
Widać już secesję
Patrzymy w ciemną noc
Pcha nas tam jakaś moc
Ale nie chce się
Chciałem zwymyślać go
Psa co nocą tak wył
Lecz zabrakło mi słów, a może sił.
Wziąłem do ręki kolt
Był gdzieś na szafy dnie
Wymierzyłem bez słów prosto w cień
Nadchodzi dzień i rok
Gdy przez baroku mrok
Przeziera rokoko
Patrzymy w ciemną noc
Co wodzi nas za nos
Nie wiemy, czy to fakt, czy zdaje nam się tak na oko
Nadchodzi dzień i rok
Gdy przez rokoko mrok
Widać już secesję
Patrzymy w ciemną noc
Pcha nas tam jakaś moc
Ale nie chce się
Dygotała mi dłoń
Żar w kominku już zgasł
Na sekundę się tu zatrzymał czas
Mrok najeżył swą sierść
Młotem walił mi puls
Wszak zabójcą jest kto wciska spust
Nadchodzi dzień i rok
Gdy przez baroku mrok
Przeziera rokoko
Patrzymy w ciemną noc
Co wodzi nas za nos
Nie wiemy, czy to fakt, czy zdaje nam się tak na oko
Nadchodzi dzień i rok
Gdy przez rokoko mrok
Widać już secesję
Patrzymy w ciemną noc
Pcha nas tam jakaś moc
Ale nie chce się
Wystrzał rozszarpał noc
Jakby już miało dnieć
Płomień świecy się zląkł i zaczął drżeć
Tej nocy znów spałem źle
Nazbyt czujnie, by śnić
Rano tam, gdzie był płot, nie było nic
|