Po świecie chodzę już dwadzieścia kilka lat
a świat się wciąż i wciąż tak samo toczy
ja mogę być spokojny mogę być i rad
trzeba mi tylko wykłuć oczy
od tych obleśnych gnid mnie Panie Boże chroń
co się od wieków władzy wysługują
gdy się unosi w państwie jakaś zgniła woń
ja czuję oni nic nie czują
Mówią mi wciąż ludzie z rządowej prasy
nie jest tak źle no zrozum takie czasy
Szturmówkę do ręki włóżcie mi i mówcie jak machać w
lewo i w prawo
odnajdę w sobie właściwy ton kadzić wam będę i bić
brawo
Mój bliski sąsiad księdzem został dawno już
to fajny chłop lecz klepie wciąż pacierze
ja jakoś w niebie nie mam żadnych bliskich dusz
a w Boga niezupełnie wierzę
w poezji zmarłych wieszczów odnajduję ład
a świat się wciąż i wciąż tak samo toczy
ja mogę być spokojny mogę być i rad
trzeba mi tylko wykłuć oczy
Mówią mi wciąż poczciwcy u koryta
nie jest tak źle tylko się dobrze przypatrz
Szturmówkę...
Z urzędu byle gość ma ogród garaż dom
żyje jak król choć niby sprawa mała
na moich pięciu metrach tylko rdza i złom
więc wołam w głos anarchii chwała
gdy tatę wywalili z pracy było źle
bo nie potrafił nagle zmienić skóry
ja w głębi duszy ciągle mam nadzieję że
zwalą się trony zadrżą mury
Mówią mi wciąż poczciwcy u koryta
nie jest tak źle maszeruj i nie pytaj