|

Muzeum
Renata Putzlacher
W Muzeum śląskim w
ekspozycji trzeciorzędu
jest biały krokodyl i niedźwiedź i lis
i kamienne trylobity
czas od czasu jakiś człowiek ciebie minie
i ty widzisz jak to życie płynie
a z nim wszystkie przemijają mity
Potem idziesz do
parku i przez całą noc się tułasz po Opawie
i śnisz na jawie
o przyszłości w muzealnym raju
piąta trzydzieści znów trolejbus przerwie spleenek
siedem przystanków do Katarzynek
proszę wsiadać i drzwi się zamykają
Jeśli będziesz
słuchać i nie za wiele się sprzeciwiać
to zaliczysz maturę wychowasz dzieci
i zarobisz kupę forsy
w nagrodę czeka ciebie kilka rundek na dużej
karuzeli
i książka - potwierdzenie
że nie jesteś gorszy
A ty chciałbyś płynąć
na grzbiecie krokodyla
po rzece Nil i wołać: Tutanchamon vivat vivat
w egipskim kraju
piąta trzydzieści znów trolejbus przerwie spleenek
siedem przystanków do Katarzynek
proszę wsiadać i drzwi się zamykają
Pionierską chustę
zawiążesz sobie na szyi
we Valtickiej zamówisz rum
i zakąskę z kabanosa
na polanym stole na obrusie piszesz swą rymowaną
Odyseę
póki ktoś nie wejdzie
i nie utrze ci nosa
Marsz do domu wcale
nie ma domu
nie ma poza domem to są tylko słowa
które w różny sposób odmieniać się dają
piąta trzydzieści znów trolejbus przerwie spleenek
siedem przystanków do Katarzynek
proszę wsiadać i drzwi się zamykają
Może obok ciebie ktoś
usiądzie
może człowiek który osobiście znał
Egipcjanina Sinuhe i jego brata
drewnianą nogą będzie stukał
w rytm metronomu
który tutaj tyka od początku świata
Nie byliśmy nie
będziemy nie byliśmy
czym będziemy gdy tu nie będziemy
zwykłą mierzwą której w bród w bożej stajni mają
piąta trzydzieści znów trolejbus przerwie spleenek
siedem przystanków do Katarzynek
proszę wsiadać i drzwi się zamykają
Żona w domu płacze i
dzieci w domu płaczą
wyje pies pod drzwiami
a państwo marzy o podatku dochodowym
a ty sobie kupujesz metr krawiecki
i odcinasz nożyczkami
wszystkie dni powszednie i masz tydzień z głowy
W niedzielę idziesz
znowu do śląskiego Muzeum
rzucić okiem na witrynę
którą już dla ciebie sporządzają
piąta trzydzieści znów trolejbus przerwie spleenek
siedem przystanków do Katarzynek
proszę wsiadać i drzwi się zamykają
Muzeum
Antoni Muracki
A w Śląskim Muzeum, w
dziale paleozoiku
biały krokodyl jest i niedźwiedź,
i lis, i skamieniałe trylobity
Sunie się tam wolno, za nogą noga kroczy,
byś mógł dostrzec, jak się życie toczy,
jak ten świat płynie i mija, kurzem wieków skryty.
Później idziesz
parkiem
i całą noc się włóczysz po sennej Opawie,
i odurzony śnisz na jawie,
jak pięknie będzie w raju.
O piątej pięć autobus asfaltem tu przypłynie,
siedem przystanków do Katarzynek,
proszę wsiadać, drzwi zamykać, jedziemy dalej.
Gdy będziesz umiał
słuchać i nie będziesz mówił "nie",
pozdajesz swoje egzaminy, wychowasz dzieci
i zrobisz już pieniądze
W nagrodę się przejedziesz na wielkiej karuzeli,
bądź pewny, że ci wpiszą dedykację
w pięknej książce
A ty byś chciał
płynąć na grzbiecie krokodyla
po rzece Nil i krzyczeć: Tutanchamon vivat, vivat,
po egipskim kraju.
O piątej pięć autobus asfaltem tu przypłynie
siedem przystanków do Katarzynek,
proszę wsiadać, drzwi zamykać, jedziemy dalej.
A ty pionierską
chustę wiążesz ciasno wokół szyi
i w Wałtyckiej strzelasz sobie jedną setkę rumu
i serdelka w occie.
I na lepkim blacie, na obrusie
piszesz swoją rymowaną Odysseję,
zanim w stronę domu ktoś cię nie wypchnie łokciem.
Ale nie ma żadnej
strony ani domu, ani poza domem,
nic już nie ma, to jedynie słowa,
które tańczą jak chce grajek.
O piątej pięć autobus asfaltem tu przypłynie
siedem przystanków do Katarzynek,
proszę wsiadać, drzwi zamykać, jedziemy dalej.
Może się do ciebie
będzie chciał ktoś przysiąść
i może to będzie właśnie ktoś, kogo
Egipcjanin Sinuhe leczył osobiście
Drewnianą nogą będzie wystukiwał o podłogę
rytm jak w metronomie,
który tu od początku świata słyszeliście.
Nie było nas i nie
będzie, nie było nas i nie będzie,
a czym będziemy - nim znikniemy
jak łajno zwiezione w bożą stajnię?
O piątej pięć autobus asfaltem tu przypłynie
siedem przystanków do Katarzynek,
proszę wsiadać, drzwi zamykać, jedziemy dalej.
Dzieci w domu płaczą
i żona w domu płacze,
pies prosi się o spacer,
a kraj od wartości dodatkowej chce znów jakiejś
kwoty
A ty krawiecką miarę kupisz,
by ją nożyczkami później skracać
o poniedziałki, wtorki, środy, czwartki, piątki i
soboty.
A w niedzielę
pójdziesz do Śląskiego Muzeum
spojrzeć na witrynę,
którą tam dla ciebie już mają.
O piątej pięć autobus asfaltem tu przypłynie,
siedem przystanków do Katarzynek,
proszę wsiadać, drzwi zamykać, jedziemy dalej.
|