
Petersburg
Renata Putzlacher
Gdy otula zmierzch
dachy Petersburga
mnie ogarnia złość
w dali zniknął pies na chodniku skórka
chleba której nie chciał tknąć
Książę Igor poślubił
mą kobietę
wódka i wigor bawię się pistoletem
kruk złowieszczy na dachach Petersburga
diabeł nadał go
Ponad miastem lecą
ptaki ślepe
w świetle krwawych zórz
giniesz duszo nieskończony stepie
pośród życia burz
Żal przepełnia me
serce niewymowny
wszystko z powodu Nadieżdy Iwanowny
przez tę miłość będę z dziurą w skroni
rankiem leżał już
Petersburg
Antoni Muracki
Kiedy spada noc
na dachy Petersburga
w duszy czuję żal.
Zbłąkanego psa
nie nęci chleba skórka
i nie będzie żarł
Moją miłą
kniaź Igor dzisiaj bierze.
Nad szklanką wódki
majstruję przy giwerze.
Gawron usiadł
na dachu w Petersburgu.
Niech to wszystko szlag!
Nad horyzont
fruną ptaki ślepe
w zorzy krwawy róż.
Moja dusza
poszarzała stepem
ma na szyi nóż.
Mej tęsknoty
od Pragi aż do Kowna
tyś jest winna
Nadieżdo Iwanowna.
Dziurka w skroni...
Już z rżeniem czterech koni
sunie czarny wóz.
PETERSBURG
Piotr Pieńkowski
Kiedy spada noc na dachy Petersburga
w duszy czuję żal.
Zbłąkanego psa nie kusi chleba skórka
którą mu właśniem dał
Moją miłą
kniaź Igor dzisiaj bierze.
Nad szklanką wódki
grzebię przy rewolwerze.
Gawron usiadł
na dachu w Petersburgu.
Niech to wszystko szlag!
Nad horyzontem lecą ptaki ślepe
w stronę krwawych zórz.
Moja dusza stała się martwym stepem
mam na szyi nóż.
Mej rozpaczy nic
na świecie się nie równa
tyś jest winna
Nadjeżdo Iwanowna.
tyś jest winna, że jutro z dziurą w skroni
znajdą w domu mnie.
|