
SAMURAJ
Ścibor Szpak
Skoro świt, tam, gdzie brzeg wielkiego oceanu
Myje twarz w bryzgach fal Samuraj-san
Wokół piach na nim zaś tuzin orangutanów
Bo on jest można rzec orangupan
W ręku ma żerdź
Długą metr i ćwierć
Gdyby jakiś orangutan zaczął stroszyć sierść
Tan tan tan, orangutan
Tan tan tan, na propan butan
Kiedy już słońca krąg nad Fujijamą stanie
Samuraj czesze się, by czarne włosy spiąć
Potem zaś mówi tak, „Chodź tu orangutanie”
Nadszedł czas, żeby się za bary z tobą wziąć
Popod tują
Dwa ciała się siłują
Inne małpy też do walki się szykują
Tan tan tan, orangutan
Tan tan tan, na propan butan
No a gdy skończy już z ostatnim małpiszonem
Samuraj woła „przyjdź samurajko ma”
Wszyscy zaś schodzą się przed samurajskim domem
A on im jak co dzień na bałałajce gra
Brzęk i brzdąk
Herbatę piją w krąg
Tańczą tak, by filiżanek nie wypuścić z rąk
|