|

STARE DOBRE CZASY
Leszek Berger
Wczoraj mi powiedziała panna Ziuta,
że
mnie skład złomu czeka oraz huta,
że już
mam wszystkie śrubki rdzą przeżarte
i nie
mówiła tego wcale żartem.
Już
jestem wysłużonym weteranem,
budyniem dawno z miski wylizanym,
okazem
dawno już wymarłej rasy,
ech
gdzie są te czasy.
Człowiek miał pusty brzuch, lecz wiarę w duszy,
od
krótkich fal miał odgniecione uszy,
odsypiał kaca w poniedziałek przemysł,
co
szył ubranka w paski dla ekstremy,
za
grosze były wiśnie i melony,
a
Słowak to był wtedy jeszcze brat rodzony.
Kto
chciał ci dopiec, to cię przezwał Wasyl,
ech
gdzie są te czasy.
Muzykę
grywaliśmy podejrzaną,
panny
do domu szły dopiero rano.
Kto
nie wziął pałą choćby raz po głowie,
ten
jeszcze nie był pełnoprawny człowiek.
Pod
hasłem „Lepsze jutro dla narodu”
komunizm podgryzaliśmy od spodu.
My
uczestnicy dysydenckiej klasy,
ech
gdzie są te czasy.
Havlovi do więzienia w tajemnicy
podawaliśmy żarcie przez klawiszy.
Między
jajami sprytnie był ukryty
pilnik,
a czasem libri prohibiti.
Spółdzielcy na wsi dbali o inwentarz,
bowiem
społeczna własność była święta,
podobnie inne pracujące masy,
ech
gdzie są te czasy
Pieśni-śmy
pod koszulą przemycali
i na
Namesti stał towarzysz Stalin,
a
ruski niedźwiedź, choć mu sierść liniała,
jastrzębiom w USA pokazywał wała.
i
Pravo ciągle jeszcze było Rude,
jechać
na Zachód graniczyło z cudem,
a dziś
nie pyta nikt o Reisepassy,
ech
gdzie są te czasy.
Prezydent na Hradczanach szkodził mało,
a
słowo komunista dumnie brzmiało,
poeci
traktorzystów opiewali
i
wielkie dzieła tworzył socrealizm.
Mieliśmy jedną partię, trzy gazety,
policja była ważna że o rety,
na sam
ich widok człowiek zbaczał z trasy,
ech
gdzie są te czasy.
Armia
nas czujnie strzegła od zamętu
i
dyscyplina była wśród studentów,
za
trzysta koron było kilo mięska
i
prawda była jedna i zwycięska.
A
teraz w tej kretyńskiej demokracji
kto
wie, kto rację ma, kto nie ma racji.
Co mi
zostało z dawnej życia krasy
to
śpiewać: ech gdzie są te czasy,
stare
dobre czasy…
|