ANRZEJ OZGA
urodzony 18.10.1958r.
w Warszawie. Absolwent PWST.
Aktor, reżyser,
piosenkarz, autor i satyryk specjalizujący się w
piosence literackiej, oraz formach kabaretowych i
teatralnych.
Po
studiach przez dziesięć lat współtworzył jedną z
najbardziej znanych, polskich, eksperymentalnych
grup teatralnych lat 80. - PRACOWNIA TEATR. W
latach 90. zajmował się głównie działalnością
literacką, współpracując z licznymi teatrami,
zwłaszcza muzycznymi. Pracował na stanowisku
kierownika literackiego w Teatrze Muzycznym we
Wrocławiu, następnie w Operetce Warszawskiej,
przemianowanej za jego kadencji na TEATR MUZYCZNY
ROMA. Pod koniec lat 90, nie przerywając
działalności literackiej, powrócił do pracy jako
aktor i reżyser.
Jest
autorem tekstów piosenek, które zyskały duże uznanie
wśród polskich wykonawców. Jego utwory wykonywały
bądź wykonują takie gwiazdy krajowej estrady jak,
min. Edyta Geppert, Katarzyna Groniec, Ewa
Błaszczyk, Natalia Kukulska, Agnieszka Matysiak,
Krystyna Prońko, Katarzyna Skrzynecka, Basia
Stępniak –Wilk, Michał Bajor, Aleksander Nowacki,
Łukasz Zagrobelny, Andrzej Zieliński.
Ma na
swym koncie ponad 50 realizacji teatralnych i
telewizyjnych powstałych w oparciu o jego piosenki,
bądź tłumaczenia jego autorstwa. Między innymi jest
autorem tłumaczeń musicali: EVITA, NUNSENSE,
POCAŁUNEK KOBIETY PAJĄKA, DZIŚ WIECZOREM: LOLA BLAU,
ANNIE, THE ROCKY HORROR SHOW, MISS SAIGON,
OKLAHOMA!, GREASE, SPIN, komedii wierszem CELIMENA I
KARDYNAŁ, a także pakietów tekstów z repertuaru
Edith Piaf oraz autorstwa Iry i George'a Gershwinów
i Charlesa Trenet'a. Jest autorem, wraz z Markiem
Bartkowiczem librett musicali familijnych: „ZłOTA
KACZKA”, oraz „CALINECZKA”.
W roku
2007 został zaproszony przez Tolka Murackiego, do
udziału jako w projekcie przygotowania i nagrania
płyty „Nohavica po polsku”. Przy tej okazji powstały
pierwsze -jego autorstwa – tłumaczenia piosenek
czeskiego barda: KOMETA, ROBINSON i BABILON.
Współpracował, jako autor i wykonawca z Kabaretem
POD EGIDĄ, PODWIECZORKIEM PRZY MIKROFONIE. Obecnie
razem z Markiem Bartkowiczem tworzy przedstawienia
kabaretu RYMOWISKO oraz SCENY PIĘTRO WYŻEJ.
Jest
sekretarzem generalnym Stowarzyszenia Lieracko
Muzycznego BALLADA, oraz zasiada w radzie
artystycznej Przeglądu Piosenki Autorskiej - OPPA.

Przekład
Renaty Putzlacher
>>>
Jak to
dziecię, które matkę zgubiło swą
stoję
w mieście tym, które Babilonem zwą
Nic z
tego nie rozumiem. Nie wiem w co się tu gra
I w
głowie mentlik mam.
W
obcym mieście obce domy wokół mnie
Dziewcząt twarze tak obce w obcym tłumie
Obcy
taksiarze dziwnych tu banknotów chcą
ogromnych jak jarmarczny kram
Nogi
jak wata
Z
ołowiu głowa
Sygnały z wszechświata
Seria
zdjęć z Kosowa
Uciekać chce na przekór
dniom
nowego wieku
Tego
wieku.
Tu
żebracy chciwie kręcą się przy pełnym stole
z dna
szklanek wysysają niedopitą Coca-colę
Gdzie
głównych ulic zbieg
ten w
czapce błazna człek
to sam
Apostoł Jan.
Po
pasach chcę jak człowiek przejść na drugą stronę
/ale/
gość jeden mnie strofuje, że już światło mam
czerwone
Najpierw przejadą
wszyscy z twarzą śniadą
a
potem Wielki Szef
Ktoś
łokciem trącił mnie. Rzekł „Sorry”
Głos
mu drżał
żalem.
A
mnie dokładnie boli
jakby
tego chciał.
A to
co właśnie teraz z ust kącika ścieka mi,
to
moja, nie jego krew.
Nogi
jak wata
Z
ołowiu głowa
Sygnały z wszechświata
Seria
zdjęć z Kosowa
Uciekać chce na przekór
dniom
nowego wieku
Tego
wieku.
Pojadę
wózkiem, gdzie pełnych regałów rząd
I
kupie wszystkie rzeczy, które mi niezbędne są
Wonnych świec pudełko,
do
koktajli mieszadełko
i
plastikowy zlew
Tu w
maskach Marylin paradują panny nikt
Na
widok ich koszulek satynowych już mnie mdli
Lecz
to z ich włosów kwiecie
utopię
wam w klozecie
wołając: Potąd mam!
Zapadnie cisza. Będą się dziwić
wszyscy kowboje tak szczęśliwi, że są wiecznie żywi
Lecz
choć rozleję
wino,
na
kafelkach nie powinno
być z
tego żadnych plam.
Nogi
jak wata
Z
ołowiu głowa
Sygnały z wszechświata
Seria
zdjęć z Kosowa
Uciekać chce na przekór
dniom
nowego wieku
Tego
wieku.
Usta
poczerwienię, twarzy zbielę tło
i jak
dziecię, które matkę zgubiło swą
Jak to
pisklę, które z gniazda wypadło,
machnę
skrzydłem – ucieknę wam stąd
machnę
skrzydłem – ucieknę wam stąd...
machnę
skrzydłem – ucieknę wam stąd...
Przekład
Renaty Putzlacher
>>>
Ujrzałem Kometę ze złotym warkoczem
Zaśpiewać jej chciałem, lecz znikła mi z oczu
Raz
jeszcze błysnęła tam w drzewach, a potem
zostały mi w oczach monety dwie złote
Monety
ukryłem pod dębem w szczelinie
Nim
znowu nadleci, nasz czas dawno minie
Nas
już tu nie będzie gdy ona powróci
A
chciałem komecie piosenkę zanucić
O
lesie, o trawie, o wodzie
O
śmierci, z którą nam, mierzyć się przychodzi
O
zdradzie, miłości, o świecie
O
wszystkich ludziach, co tu, na tej żyli planecie.
Ruszają pociągi w niebieskie rozjazdy
Pan
Kepler ustalił im tam rozkład jazdy
Odnalazł wpatrzony w gwieździste przestrzenie
blask
tej tajemnicy, co jest nam jak brzemię
Cień
wiecznie tajemnej reguły w przyrodzie
Że
tylko z człowieka się człowiek narodzi
Że
drzewem z gałęzią wciąż łączy się korzeń
Krew
naszych nadziei szybuje przestworzem
Ujrzałem kometę na niebie szerokim,
jak
relief artysty z minionej epoki
Sięgnąłem, by chwycić, zatrzymać przy sobie
I
naraz pojąłem, jak mały jest człowiek
Jak
posąg Dawida wykuty w marmurze
wciąż
stałem, czekałem Komety tam w górze
Ech,
pycho żałosna! Gdy znów błyśnie w drzewach
nas
już tu nie będzie. Kto inny zaśpiewa...
O
lesie, o trawie, o wodzie
O
śmierci, z którą nam mierzyć się przychodzi
O
zdradzie, miłości, o świecie..
Piosenka będzie to o nas i Komecie.
Przekład
Renaty Putzlacher
>>>
Już
buty zmienione
A w skrzynce na listy
czuć cynamonem
palców odciski
W tym pokoju
Na wyspie mojej
Włączony telewizor
grać nie przestaje
Czy ktoś tu był przed chwilą?
Był, czy mi się zdaje?
Może się boi
Może się boi
Tak jak Robinson
Jak Robinson, Ja Robinson
Znów rano w notatniku piszę, że o brzasku
na tej wyspie odnalazłem ślad na piasku
Tylko ślad wśród pustki żółtych plaż
Czemu cały czas
unikasz mnie Piętaszku?
Co wieczór przypływu
wyglądam z niepokojem
Czy będziesz wśród żywych
gdy ślad stopy twojej
morski tuman zmyje
z piasku?
Do szafki buty prędko włożę
Sięgnę po kartkę
A w oka mgnieniu może
jakby przypadkiem
nagle się zjawisz
Mój Piętaszku
Tak jak Robinson
Jak Robinson, Ja Robinson
Tutaj żyję
z jedną łyżką, z sercem jednym
Cynamonem pachnie tu mój dzień powszedni
Gdy nożem w skale ryję
odcisk wierny
stopy Twojej
Pomóż mi Piętaszku
Przyjdź Piętaszku
|