|
Władysław Szarski
Idą po mnie, idą
Bywałem biedny jak kościelna mysz,
Przed
całym światem chowałem się tysz,
Aż
dnia pewnego rzekłem na glos:
Gdy
świat cię bije – ty uderz go w nos!
Gdy mi
dać nie chcą, to wezmę to sam
Zamki
otworzę a adres też znam,
Złoto,
dolary, funt czy też frank -
I tak
napadłem na National Bank
No i
już mnie ścigają znów,
Spełni
się mój najczarniejszy ze snów.
Wszędzie się moja fotkę powiela.
Oj,
zamknie się za mną Sing-Singu cela,
W
stanie Iowa policja śpi
A
piękna wdowa otwiera mi drzwi
Ja
miałem kasę, a ona biust
Więc
miłość nam się rzuciła na mózg
Lecz
po pół roku rzekła mi STOP!
Ty już
bez kasy, co z ciebie za chłop?
Pakuj
klamoty i spadaj stąd!
Uciekłem biedny, aż poszedł swąd.
No i
już mnie ścigają znów
Spełnia się mój najczarniejszy ze snów
Wszędzie się moja fotkę powiela
Zamknie się za mną Sing-Singu cela
Jubiler Smith uparty był
Lecz
szybko zmiękł, gdym trzasnął go w rył,
Zniknąłem z kasą na raz-dwa-trzy
Kto
nie ma forsy ten się nie liczy
A
teraz w Utah żyję w spokoju
Portfel zaciskam i kobiet się boję
Bo one
ciągle chcą schwytać mnie
Więc
je podrażnię – niech będą złe!
A one
mnie ścigają znów
Spełnia się mój najczarniejszy ze snów
Coraz
się bardziej któraś ośmiela
To
będzie gorsze niż Sing-Singu cela.
GONDOLA

Tyle
już lat
Od naszego pierwszego całusa,
Gdy cały świat
Tak piękny był.
Nasz
pojazd drogą
Błądzi
i zatacza się,
Ja
zawsze wiedziałem
Ze
kocham cię.
Nad
Wrzesiną
Chmurki płyną.
Ty
pijesz kawę
Ze
słodką miną.
Ty
starsza pani,
Ja
starszy pan,
Skoczmy na tobogan.
I
prosto z wieży,
Tuż
blisko siebie,
Skoczymy do wody
Nie
bojąc się chłodu.
I w
pocałunkach
Radośnie śnię,
Że ty
mnie kochasz
A ja
kocham cię.
Pojedziemy tam gdzie słońce praży.
Wystawimy na to słonce twarz.
Usiądziemy blisko siebie,
W
słońcu będzie nam jak w niebie.
Praż,
słońce praż..
Ja
przytulę cię i pocałuję.
Zatracimy się w objęciach swych.
Koncert cykad cale dnie,
A ja
powiem kocham cię
Już
tysiąc lat.
Białe
fale, białe,
Omywają twarz.
Miła,
moja miła
Czy na
pewno mnie kochasz.
Serce
moje woła,
A
słonce jak gondola
Zwolna
wpływa
W ten
port nasz.
ZAWIEŹ MNIE PRZYJACIELU

Zawieź mnie proszę na drugi brzeg
Tylko na schodek niech wdrapię się, ech
hmm - hmm
Na pierwszy schodek z dołu
Tylko chwileczkę i wracamy znów
Chcę tylko spojrzeć na ten świat snów
hmm - hmm
Kto mnie tam woła
Na swoją łódź mnie proszę weź
Co tylko zechcesz oddam ci też
hmm – hmm
samotność mnie łamie
Nocą słyszałem z oddali ton
Z mroku niósł się akordeon
Hmm – hmm
Wiem kto to gra mi
Miłość i śmierć to tylko mgnienie
To Eurydyki pięknej przytulenie
Hmm - hmm
To motyl wzlata
Woda się burzy i fale wrą
I żadni żywi nie mogą
Hmm – hmm
Tam do zaświata
|