|
W Warszawskiej Filharmonii odbył się pierwszy z czterech,
koncert „JAROMIR NOHAVICA, KAPELA I GOŚCIE”.W wypełnionej
po brzegi sali, Jarek zaśpiewał kilkanaście pieśni, a
następnie zaprosił na scenę swoich gości, by po polsku
wykonali kilka jego piosenek. Jako pierwszy wystąpił
Krzysztof Daukszewicz z pieśnią „Panie prezydencie”,
następnie Edyta Geppert przepięknie wykonała „Sarajewo”,
Tadeusz Woźniak zaśpiewał „Mam tylko bliznę” a Tolek Muracki
„Moją małą walkę”. Wszystkie polskie wykonania znajdą się na
płycie „Nohavica po polsku” która ma się ukazać w sprzedaży
w listopadzie 2008.
Jaromir
Nohavica w Warszavie
Wrażenie
było niezwykłe - sala wypełniona Polakami śpiewającymi
niektóre pieśni razem z ich twórcą - po czesku. Kim jest ten
niezwykły człowiek? Połączeniem Kaczmarskiego, Grechuty i
Daukszewicza w jednej osobie.
Na koncerty Nohavicy dostać się niełatwo. Bilety rozchodzą
się momentalnie po podaniu pierwszych informacji o dacie
imprezy. Wreszcie, przy trzecim podejściu się udało i dzięki
temu zasiedliśmy wczoraj w szacownych murach warszawskiej
Filharmonii, gdzie mogliśmy wreszcie posłuchać na żywo
uwielbianego w Polsce czeskiego barda.
Prawdziwe "zwierzę sceniczne" w poważnej Filharmonii
Narodowej to dość oryginalny pomysł. Sam zainteresowany też
tak uznał, zatem postanowił zapewnić zgromadzonym dodatkową
atrakcję i dla żartu wykonał po czesku arię z „Così fan
tutte” Mozarta.
Przede wszystkim jednak warszawska publiczność miała okazję
wysłuchać oryginalnych kompozycji samego Jaromira Nohavicy,
któremu
nawet w tak nobliwych wnętrzach, udało się stworzyć
charakterystyczny ciepły klimat. Śpiewając generalnie po
czesku, konferansjerkę prowadził po polsku - jak zwykle w
naszym kraju - robiąc to zresztą z dużą dozą inteligencji i
poczucia humoru.
Bawiliśmy się zatem na „Metro pro krtki”- czeskiej piosence
logopedycznej, którą zadziwiająco wielu Polaków, w tym niżej
podpisana, potrafiło zaśpiewać w całości. Podobnie jak
nastrajającą wyjątkowo pozytywnie „Dokud se zpívá”.
Wzruszaliśmy się na „Gwieździe” czy „Anděl strážný”.
Poznaliśmy też całkiem nowe utwory, z najnowszej płyty
„Ikarus”.
W drugiej części czekała nas niespodzianka - Jaromir
Nohavica poprosił bowiem swoich polskich przyjaciół, żeby
zaśpiewali jego utwory w polskim tłumaczeniu. Fenomenalnie w
tych wnętrzach zabrzmiał głos Edyty Geppert, ale i tak
najwięcej braw zebrał Krzysztof Daukszewicz, który do
znanego utworu "Pane prezidente" stworzył całkowicie nowy,
wzruszający tekst, dostosowany do polskich realiów.
Wystąpili także
Tadeusz Woźniak i Tolek Muracki. Te i inne
wykonania (m.in. Wolnej Grupy Bukowiny, Andrzeja
Sikorowskiego, Stanisława Soyki
czy Zbigniewa Zamachowskiego) mają się wkrótce ukazać na
osobnej płycie.
Sam koncert zakończył się owacją na stojąco, a owacje w
Filharmonii brzmią wyjątkowo – to zapewne efekt znakomitej
akustyki. Na koniec można mieć tylko pytanie do
organizatorów: czemu te koncerty odbywają się tak rzadko?
Marta Wieszczycka/ 12.5.2008/Wiadomości24.pl
Czeski nastrój w filharmonii
Przyjaciele na scenie... i na widowni. Jaromir Nohavica
rozpoczął w Warszawie krótką trasę po Polsce. Było wesoło i
refleksyjnie, gdy śpiewał
sam
bard, politycznie, gdy dołączył do niego Krzysztof
Daukszewicz śpiewając list do pana prezydenta i pięknie, gdy
na scenę weszła Edyta Geppert, by wykonać "Sarajewo".
-
Strasznie się cieszę, bo to będzie pierwsze takie przeżycie,
kiedy na koncertach w Polsce będę nie tylko ja z gitarą, ale
i moi przyjaciele - mówił przed koncertem Jaromir Nohavica.
W niedzielny wieczór sala warszawskiej Filharmonii Narodowej
wypełniła się w niedzielny wieczór fanami czeskiej kultury i
poezji śpiewanej. Przyszli zobaczyć prawdziwego barda -
Jaromira Nohavicę.
"Albo
śpiewać, ale siedzieć cicho"
Czeski
pieśniarz na początku wyszedł na scenę sam. Pierwsze utwory
wykonywał często żartując, że zajmuje się niepoważną muzyką
w tak
poważnym miejscu. Poza dobrze znanymi piosenkami bard zagrał
utwory z nowej płyty Ikarus oraz... fragment
przetłumaczonej przez siebie na czeski opery Mozarta "Cosi
fan tutte". Nawiązanie do muzyki klasycznej w filharmonii
bardzo się spodobało, więc następna była piosenka oparta na
motywie muzycznym z Beethovena.
Bard między piosenkami rozmawiał z warszawską publicznością
namawiając ją do śpiewania i proponowania utworów.
Nohavica
po polsku
Zgodnie
z zapowiedziami w drugiej części koncertu na scenę weszli
przyjaciele Nohavicy. Pierwszy był Krzysztof Daukszewicz.
Wybrał piosenkę "Pane presidente", którą nie tyle
przetłumaczył, co zaadoptował. Zamiast listu do Vaclava
Havla, starał się przekonać Lecha Kaczyńskiego do tego, aby
bardziej życzliwie patrzył na ludzi i wycofał polskich
żołnierzy z Afganistanu.
Potem śpiewała Edyta Geppert. Jej "Sarajewo" było piękną
pieśnią, która rozmarzyła i publiczność.
Zaśpiewał również Tadeusz Woźniak z synem i na koniec Tolek
Muracki, który wraz z zespołem brawurowo wykonał "Moją małą
wojnę".
Na
koniec improwizacja
Później
na scenę wrócił Nohavica. Zostali z nim muzycy z poprzednieg
owystępu. Początkowo grali kawałki zaplanowane, jednak w
pewnym momencie bard powiedział: Chłopaki, świetnie sobie
radzicie, ale teraz zagramy piosenkę, której nigdy nie
słyszeliście na uszy - i zaczął grać. Po chwili muzycy
dołączyli do niego improwizując. Ich talent muzyczny i
wiedzę, Nohavica testował jeszcze przez kilka utworów.
Obecna trasa nosi tytuł "Jarek Nohavica, Kapela i Goście".
Do udziału w koncertach, bard zaprosił swoich polskich
przyjaciół w Krakowie i Katowicach będzie Andrzej Sikorowski
i Paweł Orkisz; we Wrocławiu Wolna Grupa Bukowina.
Wspólne koncertowanie to zapowiedź nowej płyty „Nohavica po
polsku" która ukaże się na rynku, jesienią tego roku.
Poezja
na szczytach list przebojów
Nohavica jest fenomenem na czeskiej scenie muzycznej. Jego
twórczość to poezja śpiewana, która nie należy do łatwych,
ale utwory
wspinają
się na szczyty komercyjnych list przebojów (np. „Ladovska
zima"). Jego płyta Divné století (Dziwne stulecie) otrzymała
w 1996 r. tytuł Czeskiej Płyty Rokuz a album Moje smutné
srdce (Moje smutne serce) wydany w roku 2000 Nohavica
odebrał platynową płytę. Jego muzyka jest pełna czeskiego
ducha. Nostalgia przeplata się tu ze śmiechem. Teksty
komentują aktualne wydarzenia polityczne czy społeczne, ale
także są nauką śmiechu i dystansu do świata.
Polska publiczność zna dobrze Nohavicę nie tylko z licznych
koncertów, na które przyjeżdża do naszego kraju dość
regularnie, ale także z filmu „Rok Diabła" wyreżyserowanego
przez Petra Zelenkę. Film jest zabawną przypowieścią na
temat fenomenu Nohavicy zawartą w paradokumentalnej formie.
Mówi o trudnych momentach jego życia, jak choroba alkoholowa,
ale także o wyjątkowym spotkaniu z muzykami grupy Cechomor,
z którymi koncertował. Prawdziwe wydarzenia z jego życia
przeplatają się tam z wydarzeniami fantastycznymi, a muzyka
staje się nie tylko sposobem na życie, ale i drogą do
duchowego spełnienia.
Nohavica napisał ponad 400 piosenek. Gra na gitarze i
akordeonie ("heligonce"). Pisze własne teksty, ale także
tłumaczy utwory innych wykonawców (Okudżawa, Wysocki, Cohen).
Krzysztof Wiśniewski, Artur Tarkowski, Jaś Zaborowski
Artykuł TVN24.pl
Poznámky z cest
´(pondělí)
Dojídám v restauraci proti Filharmonii žuravinový dezert,
polskou sladkost jakou jsem ještě nejedl a za okny projíždí
dobře známý pomalovaný náklaďáček. Hurá ! Kuba a Pavel
dorazili. Ti dva jsou mou jistotou na cestách.
Dobrý zvuk a světla hezká / přivezli mi kluci z Česka.
Bolí mne hlava. Nad střední Evropou visí nízký tlak.
Připadám si trochu nepatřičně, dostávám šatnu s klavírem. Je
to Steinway. Rozezpívávám se v C dur u „Prošel jsem hlubokým
lesem.“ Tu jsem si napsal v podkroví u svého Rollanda. A pak
ještě Dlouhou tenkou strunu. Dál už mé klavírní schopnosti
nesahají. Ale slíbil mi Dalibor Cidlinský, že mi sepíše
klavírní doprovod na Mám jizvu na rtu. Což bude kupa
složitých not. Chci ovšem celý rok pilně cvičit a až přijde
čas , slibuji, vylezu na pódium a sednu za klavír. S Jizvou
na rtu.
Dneska ji zpíval polsky Tadeusz Wozniak. Najednou se mi
zazdálo, že je to jeho píseň, o jeho životě, jím samotným
napsaná. Zvláštní pocit.
Krysztof Daukszewicz zpívá Prezidenta. Sedím v rohu pódia a
vidím, jak mu odejde pravá ruka, omlouvá se a po druhém
marném pokusu začne zpívat píseň a capella. Jdu k němu, beru
svou kytaru a během první sloky se přidávám , abych ho
doprovodil. Připadá mi to symbolické.
To, že vystupuji s Edytou Geppert je pro mne opravdu velká
čest. Pamatuji si ji ještě z 80.let z televizních přenosů z
Opole. My na česko-polské hranici jsme měli velké štěstí, že
alespoň ten televizní signál k nám dosáhl.
O samotném koncertě a mém zpívání ať píšou jiní.
Pro mne je vůbec radostí, že hraji a zpívám své písně v cizí
zemi a lidé si je přicházejí poslechnout.
Do malé hospůdky za Divadelní náměstí zvu po koncertě své
polské přátele, abychom rozebrali svět. U černého rybízu a
czarnej porzeczki se potkávám i s paní Kožminskou, která v
Polsku začala akci Celé Polsko čte dětem. V paní Ireně je
energie na rozdávání. Jsem rád, že mohu být poslem dobrých
zpráv, které pro ni přináším z Česka.
Na hotelu mám v mobilu zprávu, že doma je vše O.K..
Jdu spát. Konečně.
Ve Warszavě
zaznělo....
(ukázky z připravovaného CD):
Sarajevo
(Edyta Geppert)
Pane
prezidente (Krzystof Daukszewicz)
| |
|
 |
KRAKÓW. . .
12. 5. 2008 - Filharmonia w Krakowie |
12.5.2008
Z Warszawy wczesnym rankiem wyruszyliśmy do Krakowa.
Przyjechaliśmy koło południa. Szybko rozlokowaliśmy się w
hotelu i marsz na próbę
do krakowskiej Filharmonii. Kuba i Michał czyli dźwiękowiec
i oświetleniowiec mieli sporo pracy z rozstawieniem sprzętu.
Próba poszła gładko i o godzinie 19:00 można było zaczynać
koncert. Sala Filharmonii Krakowskiej (około 650 miejsc) tak
jak warszawskiej - pełna ludzi. W Krakowie gośćmi Jarka byli
Andrzej Sikorowski, Paweł Orkisz i Michał Łanuszka oraz jak
na każdym koncercie Tolek Muracki .Wszyscy goście zaśpiewali
po polsku po dwie pieśni Jarka.
Poznámky z cest
(úterý)
Náš černý Opel Vivaro plný muzikantů mi připomene staré
časy, kdy jsem jezdil po Česku s Kapelou. Historky z
muzikantského života, vtipy ( tady v Polsku zejména o
kněžích a papežovi), poklimbávání za jízdy, cigarety u
benzínové pumpy, čokoláda za jízdy. Tolek řídí, jeho žena
Terezka je mu navigátorem, Krysia, která se stará o polské
webbové stránky sedí uprostřed, vzadu my muzikanti. Je nás
osm. Akordeonista Robert je znalec polského fotbalu a naše
zasvěcené povídání mne přesvědčuje o tom, že podobně jako je
opera pojítkem evropské ušlechtilé inteligence, fotbal je
pojítkem evropské neušlechtilé mužské populace. Už v Dublinu
na škole, když jsme si o přestávce s kluky Italy čistili
hlavu od anglických minulých časů, bavilki jsme se lámanou
angličtinou o kopané. Výtečně uměli vyslovovat slovo Nedved.
Robert mi přezpívává za jízdy polské klubové chorály,
pokřiky a hanlivé zpěvy. Ve Wroclawi bude snad trochu času,
musím koupit notový papír a všechny si je zapsat. Dochází
mi, že fotbalové zpívání je jeden z posledních autentických
živých projevů folklórního zpěvu v Evropě. Budu Kolbergem,
Erbenem i Sušilem zároveň. Zpěvy evropských fotbalových
stadiónů. Díl 1.
Krakov, kam přijíždíme brzy odpoledne, je pro mne hlavně
glowny rynek, makový krakovský preclík za zlotý dvacet,
hudební obchůdek na rohu ( kde mají skvělý jazz, noty,
zpěvníky a taky DVD oper – dnes kupuji překvapivě slevněné
Dějiny americké folkové muziky a budu louskat anglicky
životy Dylana a spol). Své čtyři oblíbené antikvariáty v
uličkách u rynku navštívím jen letmo. Dnes nemám více času
na to, abych se zastavil tam, kde se mezi knihami zastavil
čas.
O Krakově se říká, že potřebuješ-li někoho potkat, sedneš si
prostě na rynku ke kávě v jedné z desítek kavárniček a
dotyčný jde za chvíli kolem. Ta mladá černovlasá paní se tím
patrně řídila, protože náhle vyskakuje od kávy a míří ke mně
s knížkou svých veršů a slovy. „Czekalam na Pana…wiedzalam,
ze Pan przyjdzie.“ Je to milé.
Večer mám po dlouhé době na pódiu trému. V zákulisí se
potkávám s Andrzejem Sikorowskim, který mně kdysi před léty
jako první polský písničkář pozval na své pódium,
připomínají se mi všechny ty minulé roky a časy a když
zpívám Sarajevo, mihne se mi v hlavě vzpomínka na Piwnice
Pod baranami, slavný a legendární krakovský klub, v kterém
jsem ji před léty zpíval…a zapomenu text. Prostě mám okno.
Das Fenster. Ale těch 600 lidí v sále jakoby v mé hlavě
přesně vidělo ty krakovské obrysy ,které jsou tím vinny,
tleskají, vítají mne u sebe, odpouštějí mi a cítím se jako
doma.
V noci budu mít na hotelu co dělat. Michal Lanuszka mi
přinesl vlastní transkripce mých písniček. Pro klasickou
kytaru. Pozor ! On je vystudovaný klasický kytarista. Nesmím
si polámat prsty.
List do Pana Jarka
(Ewa
Parma)
Panie Jarku,
tak się nie godzi. Doprowadzać kobiety do łez przy pomocy
języka czeskiego? Ze śmiechu, owszem, ale żeby na serio? Bój
się
pan Boga i Komety…Toż zamiast klaskać, chusteczek trzeba
było szukać, a zaraz potem nadążać ze śpiewaniem „Piekne,
fajne a piekne”, gości z Krakowa wysłuchać, no i pańskich
ciepłych opowieści o życiu i piosenkach, czasem tworzonych
kaczkom na Olzie i sobie, i jeszcze o tym, że my po obu
stronach Olzy na jednym statku płyniemy.
Panie Jarku,
jakże to tak? A mina surowa i wzrok niedosięgły, w chmurach
utkwiony gdzie? A przechwałki o zdobytych nagrodach lub
dawnych internowaniach plus strzepywanie kulek
styropianowych gdzie? Po czymże nam biednym rozpoznać, żeś
wybrańcem bogów, hę? I tak do publiki jak do ludzi
przemawiasz ciepło i bezpośrednio jakoś? Oj widać, żeś z
tamtej strony rzeki przybył, koturnowo-cokołowej mody u
sąsiada nieświadom. I tak ci nie żal, te perły przed scenę
rzucać?
A jeszcze film
jakiś dziwny nakręciłeś z panem Zelenką, w którym o nałogu
swym bezwstydnie opowiadasz… Tu nałogi nie istnieją. A w
każdym razie nie mówi się o nich. Co najwyżej życzliwie i
wspierająco uśmiecha na ich temat. Bo co to, napić się nie
można? Od razu tam
nałóg. Sąsiad taaak, ja nie. No więc ,sąsiedzie,
dobrze żeś się przyznał i film nakręcił. Zagranicą takie
rzeczy bywają, tu — nie.
Tylko jak pan
to, do diabła robisz, że tysiąc ludzi zamiera i płacze? Albo
skacze w fotelach i wrzeszczy? Albo jeździ za panem w ślad?
A pan nawet nie masz chórku Mulatek w wieku licealnym, tylko
te jasnosłowiańskie włoski, znaczoną historią twarz i
heligonkę. Prawie jak my.
Zródło i komentarze czytelników
V Krakowě zaznělo....
(ukázky z připravovaného CD):
Košilka
(Michal Lanuszka)
Zítra
ráno v pět
(Tolek Muracki)
Jdou
po mně jdou (Andrzej Sikorowski)
| |
|
 |
KATOWICE...
13. 5.
2008
-
Górnośląskie Centrum Kultury |
Trzeci dzień
trasy koncertowej – Katowice, Górnośląskie Centrum Kultury.
Sala koncertowa na 1000 miejsc. Wykonawcy ci sami co w
Krakowie. Zabrakło tylko Michała Łanuszki. Pierwszą część
koncertu wypełnił Jarek ze swoją gitarą i heligonką, a
następnie zaprosił na scenę polskich pieśniarzy Pawła
Orkisza, Andrzeja Sikorowskiego i Tolka Murackiego, by w
trzeciej części wystąpić wspólnie z kapelą. Chłopaków z
kapeli przedstawimy na końcu trasy.
Poznámky z cest
(středa)
Odpoledne jdou všichni do centra Katowic, já volím
variantu „internet“. Sedám na pokoj nového a moc hezkého
katovického hotelu, vytahuji své Vaio, přes T-mobile se
připojuji k síti a surfuji po českých luzích a hájích.
Připomíná se mi, jak jsem si před léty vzal notebook s
internetem poprvé do Polska a nevěda, že platím za přenášené
Mb, stahoval si spokojeně celou mejlovou poštu i s těmi
pětimega prezentacemi fotek za zvuků Ladovské zimy, které mi
poslaly mejlem romantické české duše. Když jsem tehdy po
návratu domů odečetl od honorářů za koncertování účet
operátora, byl jsem celkově lehce v mínusu. Už jsem poučen a
vím, co dělat,abych se dostal do lehkého plusu.
Soudě podle vyhledávače „Právě dnes“ doma vše při starém.
V Česku se už promítají Zelenkovy Bratry Karamazovy. I tady
si Poláci Petra velmi cení. Pokaždé, když chválí Rok ďábla (
a musím bez falešné skromnosti říci, že tady v Polsku daleko
častěji a s větším entuziasmem než u nás ) říkám jim, že
Petrovi jejich chválu vyřídím. Je to totiž hlavně jeho film.
Koncert se koná ve velkém soc - realistickém sále, kterých
jsem si doma taky užil dost. Chapadla hutnicko- hornického
molochu a všeho, co s tím souvisí, sahala už za komunistů na
obě strany hranice.
Hraje se mi dobře.S kapelou jsme už sžiti, tempa se usazují,
začátky nezlobí, konce nějak zvládáme.
Do šatny přichází Andrzej Lewandowski. Jeden z těch, kteří
bývali skalními hosty mých starých legendárních webových
stránek Ondřeje Fialy. Bylo milé zpovzdálí pozorovat, jak se
( hlavně tedy na Pokecu ) scházejí lidé, jimž jsem byl já
refrénem i slokou. Andrzejovi zůstala jeho plachost, ale i
jeho nezávislý a mnohdy inspirativní pohled člověka, který
mnohé vidí z boku.
V místním jazzovém klubu si objednáváme po koncertě večeři a
nečekáme žádnou slávu. Žasneme všichni. I kluci z Varšavy, i
my z Česka. Kuba Lis – můj zvukař – tvrdí, že tohle ještě
nejedl. Zapékané brambory ve skleněných zapékacích mísách
nejsou sice na noc nic moc vhodného, ale já se chlácholím,
že to zítra ve Wroclawi na pódiu zase vypotím.
Přemlouváme Roberta, aby tady vytáhl akordeon a zahrál
nějakého Gallianiho. Už od časů mého cestování s Radkem
Pobořilem mám Gallianiho rád nad všechny jazzmany. Jediný,
kdo se mu může v mém srdci rovnat, je Michel Petrucciani.
Jejich desky si beru na automobilové cestování. Gallianiho
mám, tuším, devět. A Robert mi ho teď zahraje živě.
Ještě se ho ( blbě) ptám, zda se to učil z not. A on mi
(chytře) odpovídá, že noty neměl. Že by mohl ztratit.
Tolek vzpomíná, jak seděl na Gallianim koncertě v 7. řadě a
já si uvědomuju, kolik lidí už zpívalo ve Varšavě a k nám se
zatím nedostalo. Třeba i ten Cohen, o němž mi povídá nad
zbytky brambor Pavel Orkisz. Pavel vydal desku s jeho
překlady a tak se vyptávám na technické věci. Třeba na to,
kam psali kvůli povolení k překladům. To máte tak se všemi
muzikanty. Ti se nikdy spolu nebaví o harmonii nebo stavbě
hudebních sól, jak by se domníval laik, ale sdělují si
důležité informace o tom, jaké struny tam kdo dává, kterou
krabičku teď používá a u které pumpy je jaké jídlo.
Pavel mi slibuje, že kdybych potřeboval někdy při překládání
Cohena už nahrané podklady těch písní, že mi je půjčí. Na
hotový základ se píše lépe. To vím i já.
Než usnu, honí se mi v hlavě motivy z Cohenovy I´m your man
a lehce dumám, jak bych si poradil s veršem, v němž žena
chce, abych byl kromě boxera taky její doktor.
Recenzja tendencyjna
Těšínská rozpoczęła katowicki koncert Jaromira Nohavicy,
koncert „różnoraki” jak kilkakrotnie nazwał go on sam. Wedle
koncepcji organizatorów składał się on niejako z dwóch
części – tej klasycznej, czyli „mistrzowskiej”, oraz tej
drugiej, o charakterze niespodzianki, prezentującej
Jaromirowe pieśni w wykonaniu polskich artystów.
Część pierwsza jak zwykle opisom się wymyka, słowa nie
oddadzą atmosfery, jaka towarzyszy występom Jarka. I co
jeszcze niezwyklejsze – przy ogromnej liczbie kompozycji
jego autorstwa, która przekroczyła już bodajże czterysta –
właściwie dobór pieśni nie ma wielkiego wpływu na odbiór
koncertu (choć ta Těšínská na rodowitej Cieszyniance robi
wrażenie!) I tak Jarek oczarowywał Kometą, tradycyjnie już
po polsku
zaśpiewaną
Gwiazdą, a rozbawiał śpiewając V jednym dumku na Zarubku czy
Metro pro krtky. Nie zabrakło ważnej dla niego pieśni
Mikymauz, był uroczy Hlídač krav, Dokud se zpívá czy Až to
se mnu sekne, obie z gromkim udziałem publiczności, w końcu
zabrzmiała erotyczna Zatímco se koupeš i nastrojowa Košilka.
Ostravy nie mogło przecie nie być, zaś z ostatniej płyty –
czyli genialnego Ikarusa – pojawiły się niestety tylko dwie
kompozycje: Ona je na mě zlá i Mám jizvu na rtu. Ta ostatnia
zaśpiewana z kapelą oraz elektryzujący Plebs-blues zrobiły
na mnie osobiście największe wrażenie.
Wielu wiernych fanów kocha klasykę – Jarka z gitarą lub
heligonką. Ale czyż nie porywające były Petěrburg, Vlaštovko
leť czy Cukrářská bossanova z towarzyszeniem fortepianu,
kontrabasu, akordeonu, gitary i perkusji?
Na deser Jarek zaserwował a cappella jedną z arii z Cosi fan
tutte w przekładzie własnym, czyli talentów Jarka ciąg
dalszy! A wszystko to przetykane barwnymi komentarzami
ostrawskiego barda, oczywiście w języku polskim, przez co
czarowi tego wieczoru oprzeć się nie było sposobu!
Spotkałam się z uwagami krytycznymi na temat gości Jarkowego
koncertu: dlaczego tracimy czas na słuchanie innych
wykonawców, skoro tuż obok stoi Mistrz? Większa część
publiczności przyszła na koncert, by posłuchać Jarka, a ten
ustępuje pola innym... Unikając wartościowania czy porównań
powiem, że problem tkwi w … charyzmie czeskiego barda.
Jaromir Nohavica ma niezwykłą moc zaklinania publiczności
swoimi pieśniami, a ich magnetyzm jest tak silny, że
przetykanie występu Jarka innymi wykonawcami odnosi
prawdopodobnie skutek odwrotny do zamierzonego – zamiast
urozmaicenia i uatrakcyjnienia koncertu pojawia się u widza
dziwne poczucie zniecierpliwienia. Tak, Panie Jarku,
niestety (!) jest Pan tak silną osobowością, że niczego
więcej nam nie potrzeba!
Z drugiej strony rozumiem, że pomysł wspólnego występu
związany był z zapowiedzią płyty z polskimi wykonaniami
Jarkowych kompozycji.
Dla
mnie zabieg ten był potwierdzeniem niesamowitego potencjału,
jaki noszą w sobie pieśni Jaromira. Polskie przekłady brzmią
wyśmienicie, aranżacje – bardzo ciekawie, czego najlepszym
przykładem niech będzie fantastyczna Sylwetka (Silueta) w
wykonaniu Pawła Orkisza. Jest to ukłon w stronę polskiej
publiczności, której umykają często lub umykać mogą teksty
pieśni w języku czeskim, ich treść, a ta jest przebogata, o
czym świadczy choćby ostatnio przyznana Jarkowi nagroda im.
Boženy Niemcovej. Oddając swe kompozycje w ręce polskich
wykonawców, Jarek dzieli się nimi w zamierzeniu z szerszym
gronem, pozwala im rozpocząć nowe życie w nowych wcieleniach.
Uważam to za gest symboliczny. Dlatego też powiem, że występ
Pawła Orkisza, Andrzeja Sikorowskiego i Tolka Murackiego…
potwierdził w pierwszym rzędzie genialność Jarkowych
kompozycji.
Katowicki koncert był trzecim z kolei na polskiej trasie.
Jak zawsze trwał zbyt krótko. Zbyt krótko jak na oczekiwania
zgłodniałych Jaromirowej energii, pasji i radości życia,
która emanuje z jego pieśni. To nieubłagane poczucie
niedosytu pojawia się, kiedy Jarek daje publiczności do
zrozumienia, że koncert ma się ku końcowi … Nie zmieni tego
faktu nawet owacja na stojąco. I tak też było w Katowicach,
choć – jak to ma miejsce od pewnego czasu – na koniec
Jaromir serwuje publiczności swą czarodziejską pieśń Anděl
strážný, która symbolicznie zamyka koncert i genialnie
łagodzi żarłoczność i zachłanność tych z nas, którym nawet
te słynne osiem godzin koncertu na Helfsztyńskim zamku
mogłoby nie przynieść satysfakcji!
Dwugodzinny Nohavicowy Ostravian pie smakował w Katowicach
wyśmienicie! To była uczta.
Irena French
V Katowicích
zaznělo....
(ukázky z připravovaného CD):
Moje
malá válka
(Tolek Muracki)
Silueta
(Pawel Orkisz)
| |
|
 |
WROCŁAW...
14. 5.
2008 -
Filharmonia Wrocławska |
Ostatni
polski etap trasy – Filharmonia Wrocławska. Koncert przy
pełnej widowni (500 miejsc).W roli gościa wystąpiła Wolna
Grupa Bukowina oraz Tolek Muracki . Zespół zaśpiewał trzy
piosenki z repertuaru Jarka „Długa cienka struna”,
„Robinson” i „Blazniva Marketa”.
Poznámky z cest
(čtvrtek)
O Wroclawi jednou musím napsat celé jedno dlouhé samostatné
povídání. Uvědomuji si to, když vjíždíme do města a já
okamžitě poznávám, kde co je, kde co bylo a kde co bude.
Patrně je to dáno tou česko slezskou vodou, která plyne po
Odře od nás až k nim. ( Což je samozřejmě z mé strany žert.
A navíc nešikovný. Ta voda Vroclavským napáchala tehdy hodně
škody.)
Hrál jsem tu už mnohokrát. A vždy při výjimečných
příležitostech. V listopadu 89, po velké wroclawské vodě, s
Grzegorzem Turnau, na dnech české kultury, ale i před
televizními kamerami, s kapelou Šajtar na písňovém
festivalu, sám, s polskými muzikanty, v klubu pro 100 lidí i
v sále filharmonie pro 600 jako dnes.
V šatně dávám rozhovor polskému rádiu. Ví toho o mně víc,
než novináři, které potkávám doma a je mi z toho trochu
smutno. Na druhé straně si alespoň popovídám s člověkem,
kterého zajímá něco jiného, než jen moje peníze, Baníček,
Hutka a Až to se mnu sekne.
Začíná se mi zdát, že ve Wroclaw je mi souzeno zažívat malé
věci velkých dosahů.
Tak si teď píšu do deníčku, že jsem ve Wroclawi objevil po
12 letech marného hledání zpěvník, v němž je originál
Vysockého Písni o příteli, že v první řadě na mém koncertě
dnes sedí se svou ženou Jacek Cygan, pro mne legenda polské
písničky, že po skončení koncertu se jdu do vrátnice zdejší
Filharmonie zeptat pana vrátného, jak jsme hráli hokejové
čtvrtfinále se Švédy a vcházím dovnitř zhruba 4 vteřiny před
tím, než nám Švédové v prodloužení dávají rozhodující
branku. Pan vrátný mi pak jen tiše kondoluje a říká mi, že
to Hnilička měl chytit.
( Tím, jak je mistrovství každý rok, už mne to tak nebere.
Navíc Vlachův gól Kanadě jsem viděl už před více než 40 lety
a to mi stačilo.)
Wolna Grupa Bukowina hraje kromě Dlouhé tenké struny a
Robinzona ( hlavně Struna je udělaná moc dobře a musím se
zeptat Waclawa, jak to hraje) taky Bláznivou Markétu.
Zpívají ji česky.
Když potom nazítří, už v Ostravě, v Parníku na rozlučkovém
malém koncertu
s polskými muzikanty, Tolek uvádí blok svých písní lámanou
ale milou češtinou, kruh se uzavírá. Teď ještě dokončit tu
dálnici od Bohumína dál.
Na obě strany...
WROCŁAW, Filharmonia, 14-V-2008
godz. 20:00 NOHAVICA, KAPELA I GOŚCIE
Wrocław to pierwsze polskie koncertowe miasto Nohavicy.
To tutaj w 1989 roku miało miejsce jego pierwsze spotkanie z
polską publicznością. To tutaj po raz pierwszy zaprezentował
swój niepowtarzalny muzyczny i artystyczny czar, którym
systematycznie i skutecznie poraża nas przy każdym spotkaniu.
Nie inaczej było tym razem, podczas całej niedawno
zakończonej trasy koncertowej w naszym kraju. Na ostatni,
zaplanowany w jej ramach wieczór, wyznaczono wrocławską
filharmonię, która w środę 14 maja wypełniła się do
ostatniego miejsca, a nawet więcej, bo wielu fanów Jarka
musiało zadowolić się schodami.
Tym razem Jaromir przygotował niejako zapowiedź tego, co
czeka nas jesienią bieżącego roku, a mianowicie premiera
długo wyczekiwanej płyty „Nohavica po polsku”, stąd na każdy
koncert zaprosił gości, których polskie wersje jego piosenek
znajdą się na wspomnianej wyżej płycie. Wrocławskimi gośćmi
Jarka okazali się WGB, jak zapowiedział ich artysta, czyli
Wolna Grupa Bukowina oraz Tolek Muracki.
Cały wrocławski koncert Nohavicy, podobnie jak każdy na
trasie, podzielić można było na trzy główne części. Zaczął
sam Jarek od Těšínskiej poprzez m.in. Sarajevo, Plebs-blues,
Ostrave, Godule, Metro pro krtky, aż dotarliśmy – jakby w
ukłonie dla poważnego miejsca, w którym koncert się odbył -
najpierw do Mozarta, a zaraz po nim Beethovena, dwóch
stałych ostatnio i ważnych punktów jaromirowych wystąpień,
po czym na scenie – jeszcze zanim Jarek zdążył ich
zapowiedzieć – pojawiła się Wolna Grupa… w tym momencie
można by rzecz: Nohavica, która przedstawiła nam swoje
wersje Dlouhej tenkej struny i Robinsona po polsku oraz
Bláznivą Markétę po czesku. A zaraz po nich, też zanim
Nohavica zdążył go zapowiedzieć, na scenę wyszedł Tolek,
który z towarzyszeniem zespołu muzyków zaśpiewał nam o tym,
co będzie jutro skoro świt, o zakochanych i swojej małej
walce. A później – w trzeciej części koncertu - na scenę
powrócił Jarek, ale już nie sam, tylko razem z muzykami i
częściowo z Tolkiem, w wieloinstrumentowym brzmieniu,
przedstawił nam, po czesku, ale i po polsku m.in. Sarajevo,
Jaskółkę, Kometę, czy też Cukrářską bossanovę, by na koniec
– już tradycyjnie – odśpiewać Anděla strážnego.
Warto zwrócić uwagę jeszcze na fakt, że tym razem, przed
jedną z piosenek do wspólnego śpiewania, których koniecznie
zabraknąć nie może, a którą tym razem okazał się Hlídač
krav, Jaromir wyraźnie zapowiedział, aby zdecydować się:
albo śpiewam z Jarkiem, albo nie śpiewam z Nohavicą. I nie
ma czegoś pośredniego, nie ma mruczenia. Jest albo albo. I
patrząc na reakcję i wybór widowni trzeba przyznać, że nie
bez powodu Jaromir nazywa swą publiczność inteligentną, a
teraz dodatkowo może o niej powiedzieć wierną, oddaną i…
przede wszystkim rozśpiewaną!
Artur LEWANDOWSKI
Poniżej lista wszystkich
utworów:
I część JAROMIR NOHAVICA: 01 Těšínská 02 Sarajevo 03 Plebs
blues 04 Pane prezidente 05 Hlídač krav 06 Ostravo 07 Godula
08 Košilka 09 Mikymauz 10 Metro pro krtky 11 Ty ptas se mne
12 fragment opery Cosi fan tutte 13 Ona je na mne zla
II część GOŚCIE: WGB (14-16), TOLEK MURACKI z zespołem
(17-19): 14 Dlouhá tenká struna 15 Robinson 16 Bláznivá
Markéta 17 Jutro skoro świt 18 Zakochani 19 Moja mała walka
III część JAROMIR NOHAVICA z kapelą: 20 Petersburg 21
Vlaštovko leť (Jaskółko fruń) 22 W jednym dumku 23 Až to se
mnu sekne24 Mam jizvu na rtu 25 Dokud se zpívá26 Kometa 27
Cukrářská bossanova 28 Anděl strážný
Ve Wroclawi
zaznělo....
(ukázky z připravovaného CD):
Dlouhá
tenká struna
(Wolna
Grupa Bukowina)
Robinson
(Wolna
Grupa Bukowina)
| |
|
 |
OSTRAVA...
15. 5.
2008 - klub Parník |
Ostatni
koncert majowej trasy odbył się w ostrawskim Parniku.
Program ostrawskiego koncertu różnił się trochę od
dotychczasowych, bo nie było polskich wykonań Jarkowych
pieśni. W pierwszej części wystąpił Jarek z gitarą i
heligonką, następnie recital swoich piosenek przedstawił
Tolek Muracki. W trzeciej części na scenę powrócił Jarek, by
wraz z kapelą wykonać kolejnych kilka utworów. Koncert trwał
dwie i pół godziny
Jarek Nohavica -
Rozhovor pro Radio RAM
Wrocław
Z
Jaromirem Nohavicą rozmawia Mariusz Marks
(14.5.2008)
Zródło:
Radio RAM
| |
|
|
KAPELA I GOŚCIE :
|
Edyta
Geppert
 |
Edyta
Geppert – jedna z nejvýznamnějších
polských zpěvaček. Jediná polská
interpretka, která získala třikrát GRAND
PRIX na Festivalu polské písně v Opoli.
Edyta Geppert zpívá nejen klidné a náladové
písně. Je velmi všestranná. Dokonale
zvládnuté muzikantské řemeslo, zřídka vídaná
schopnost interpretace textu dovolují
umělkyni už déle než 20 let potkávat se s
písněmi dramatickými, lyrickými,
kabaretními. Interpretovala také písně
country, hudbu hardrockovou i
heavymetalovou. Je nejčastěji zařazována do
žánru písně poetické nebo poezie zpívané, i
když interpretka toto označování nemá příliš
ráda. Na pokusy „zaškatulkovat” ji,
odpovídá, že je prostě zpěvačkou, která
zpívá písně.
www.egeppert.com |
Edyta
Geppert – jedna najwybitniejszych
polskich piosenkarek. Jest jedyną polską
piosenkarką, która do tej pory otrzymała
trzykrotnie GRAND PRIX na Festiwalu Polskiej
Piosenki w Opolu - 1984 - "Jaka róża, taki
cierń", 1986 - "Och, życie kocham cię nad
życie" i 1995 - "Idź swoją drogą" (romans
oparty na folklorze cygańskim według słów J.
Kofty do muz. E. Dębickiego). Edyta Geppert
śpiewa nie tylko spokojne i nastrojowe
piosenki. Jest wszechstronna. Doskonały
warsztat muzyczny, wręcz niespotykana u
innych umiejętność interpretacji tekstu,
pozwalają artystce zwycięsko przez ponad 20
lat mierzyć się z piosenką dramatyczną,
refleksyjną, liryczną i kabaretową.
Wykonywała także utwory z muzyką country,
hardrockową i heavymetalową oraz rap. Jej
twórczość klasyfikowana jest najczęściej
jako piosenka poetycka lub poezja śpiewana,
choć artystka tych klasyfikacji nie lubi.
Jej odpowiedzią na próby "zaszufladkowania"
jest to, że jest piosenkarką, która śpiewa
piosenki.
|
|
Andrzej
Sikorowski
 |
Andrzej Sikorowski – absolvent Jagiellonské
University. Písně píše 38 let. V Polsku
pravděpodobně první klasický bard s kytarou.
V roce 1970 získal 1. cenu na Festivalu
studentské písně v Krakově za písničku Nový
rok. Od roku 1977 lídr skupiny „ Pod Budą”,
která vychází z kabaretu stejného názvu
fungujícího v Krakově už od poloviny 70.
let.
Autor všech jejích textů a autor většiny
hudby. Spolupracuje i s jinými interprety,
kromě jiného s dcerou Mają Sikorowską a s
Grzegorzem Turnauem, s nímž koncentruje od
roku 1999. Je rovněž autor písní pro mnohé
jiné interprety. Napsal hudbu do více než 20
animovaných filmů pro děti, je držitelem
mnoha festivalových cen, umístil se na
čelných místech v mnoha rozhlasových i
televizních anketách. Jeho největší hity
"Kap, kap płyną łzy", "Ale to już było",
"Nie przenoście nam stolicy do Krakowa" si
zpívá už druhá generace Poláků. Píše
pravidelně fejetony do Dziennika Polskiego.
Přispíval také do Hustlera a Przekroju.
www.andrzejsikorowski.pl |
Andrzej Sikorowski - absolwent wydziału
filologii polskiej Uniwersytetu
Jagiellońskiego. Piosenki pisze od 38 lat.
Jest prawdopodobnie pierwszym w Polsce
klasycznym przykładem barda z gitarą. W 1970
roku zdobył I nagrodę na Festiwalu Piosenki
Studenckiej w Krakowie za piosenkę "Nowy
rok". Od 1977 lider zespołu "Pod Budą",
grupy wywodzącej się z kabaretu o tej samej
nazwie, funkcjonującego w Krakowie do połowy
lat siedemdziesiątych. Autor wszystkich jego
tekstów, większości kompozycji. Współpracuje
także z innymi wykonawcami m.in. z córką,
Mają Sikorowską oraz z Grzegorzem Turnauem,
z którym koncertuje od 1999 roku. Jest także
autorem piosenek dla innych wykonawców.
Dokonał wielu nagrań dla archiwum Polskiego
Radia. Napisał muzykę do ponad 20 filmów
animowanych dla dzieci, takich jak: "Maurycy
i Hawranek", "Przygody Rzepa". Jest
laureatem wielu nagród festiwalowych,
zdobywcą czołowych miejsc w plebiscytach
radiowych i telewizyjnych. Przeboje: "Kap,
kap płyną łzy", "Ale to już było", "Nie
przenoście nam stolicy do Krakowa", nuci
drugie pokolenie Polaków. Jest stałym
felietonistą "Dziennika Polskiego". Pisał
także felietony dla "Przekroju" i "Hustlera".
|
|
Michał
Łanuszka

|
Michał Łanuszka – ukončil Vysší školu
divadelní v Krakově a také hudební školu I.
a II. stupně. Je klasickým kytaristou. Na
40. Festivalu studentské písně v Krakově v
roce 2004 získal 2. cenu za provedení písní
Jaromíra Nohavivi Kometa a Sarajevo a také
ocenění jako instrumentalista. V současné
době pracuje v rozhlasové stanici RMF
Classic.
www.lanuszka.pl
|
Michał Łanuszka – ukończył Państwową Wyższą
Szkołę Teatralną w Krakowie, a także szkołę
muzyczną I i II stopnia. Jest gitarzystą
klasycznym. Na 40 Studenckim Festiwalu
Piosenki w Krakowie w roku 2004 zdobył
drugą nagrodę za wykonanie pieśni Jaromira
Nohavicy Kometa i Sarajewo oraz wyróżnienie
dla wybitnego instrumentalisty. Obecnie
pracuje w RMF Classic. |
|
Antoni
Muracki
 |
Antoni Muracki – absolvent filologii
Varšavské University, autor, skladatel,
překladatel písní a organizátor polských
koncertů Jaromíra Nohavici. Své písně zpívá
od roku 1976. Získal ceny a diplomy na
festivalech YAPA, BAZUNA, SFP Kraków, SMAK
Myślibórz, OPPA. Kromě samostatných koncertů
vystupoval také v kabaretech Nowy Świat a
Warsztat. Podílel se na televizním cyklu
„Powrót bardów.” V roce 2003 vydal desku „Po
drugiej stronie”, na níž s ním hrají jazzoví
hudebníci. Reprezentuje proud autorské
písně. Tvůrce pravidelných literárně
kabaretních pořadů „ Salonik z kulturą”. V
roce 2007 vydal autorské album „Świat do
składania”.
www.muracki.pl
|
Antoni Muracki Absolwent filologii polskiej
Uniwersytetu Warszawskiego, autor,
kompozytor, tłumacz pieśni i organizator
polskich koncertów Jaromira Nohavicy. Śpiewa
swoje piosenki od 1976 r. Otrzymał nagrody i
wyróżnienia na festiwalach: YAPA, BAZUNA,
SFP Kraków, SMAK Myślibórz, OPPA. Poza
koncertami indywidualnymi występował w
kabaretach Nowy Świat i Warsztat. Wziął
udział w telewizyjnym cyklu "Powrót bardów".
W 2003 r. wydał płytę pt. "Po drugiej
stronie" z udziałem sesyjnych muzyków
jazzowych. Reprezentuje nurt piosenki
autorskiej, nie stroni od żartu czy słownej
dosadności, liryzm sąsiaduje z ironią.
Twórca cyklicznych programów
literacko-kabaretowych "Salonik z kulturą".
W 2007 r. wydał płytę autorską pt. "Świat do
składania". |
|
Tadeusz
Woźniak
 |
Tadeusz Woźniak – polský hudebník, skladatel
a zpěvák. Od roku 1968 vystupuje jako
sólista, zpívající nejčastěji vlastní balady
za doprovodu kytary. Skládá také hudbu
divadelní a filmovou, tvoří divadelní
představení a muzikály. Jako interpret
získával největší úspěchy koncem 60 a
začátkem 70. let. Tadeusz Wozniak napsal
přes 200 písní, téměř 100 divadelních
inscenací, mnoho televizních pořadů a
animovaných filmů. Jeho hudba se stala
nedílnou součástí mnoha divadelch
představení. Umělec získal cenu za hudbu do
Wesela Stanisława Wyspiańskiego , Odprawy
posłów greckich Jana Kochanowskiego ,
Mistrza i Małgorzaty Michaiła Bułhakowa
režiséra A. M. Marczewskiego.
www.wozniak.pl |
Tadeusz Woźniak - polski muzyk, kompozytor,
wokalista. Od 1968 występuje jako solista,
śpiewając najczęściej melodyjne ballady
własnej kompozycji i akompaniując sobie na
gitarze. Komponuje także muzykę teatralną i
filmową, tworzy spektakle muzyczne i
musicale. Jako wykonawca największe sukcesy
odnosił pod koniec lat 60 i w latach 70
.Tadeusz Woźniak ma w swoim dorobku muzykę
do ponad 200 piosenek, prawie 100
inscenizacji w teatrach dramatycznych, wielu
przedstawień telewizyjnych, programów
poetyckich i artystycznych oraz filmów
animowanych. Muzyka Woźniaka, choć stanowiła
integralną część wielu sztuk teatralnych,
była też niezależnie nagradzana na
festiwalach sztuk teatralnych. Artysta
otrzymał nagrodę za muzykę do Wesela
Stanisława Wyspiańskiego , Odprawy posłów
greckich Jana Kochanowskiego w reż. A.
Witkowskiego, Mistrza i Małgorzaty Michaiła
Bułhakowa w reż. A. M. Marczewskiego.
|
|
Krzysztof
Daukszewicz

|
Krzysztof Daukszewicz – polský satirik,
fejetonista, textař, básník, kytarista a
skladatel. Vystupuje s vlastním satirickým
programem, realizoval množství televizních
programů. Je autorem několika knih. Má svou
rubriku v týdeníku Przegląd. Od roku 2005 je
stálým hostem publicistko – kabaretního
pořadu Szkło kontaktowe vysílaného TVN24.
www.daukszewicz.com |
Krzysztof Daukszewicz - polski satyryk,
felietonista, tekściarz, poeta, gitarzysta i
kompozytor. Występuje z własnymi programami
satyrycznymi, realizował programy w TV. Jest
autorem kilkunastu książek. Ma swoją rubrykę
w tygodniku Przegląd .Od 2005 jest stałym
gościem programu publicystyczno-satyrycznego
Szkło kontaktow nadawanego na antenie TVN24. |
|
Paweł
Orkisz
 |
Paweł Orkisz – básník, skladatel, autor
písní i interpret balad, známý v mnoha
písničkových oblastech, ať už poetické,
turisticko – námořnické ( autor písně
"Przechyły”), vlastenecké, náboženské... Od
jiných autorů a interpretů balad se liší
hlavně lyrismem svých písní, skvělou
technikou zpěvu a také dokonalým rytmickým
cítěním. Už více než 20 let zpívá také
vlastní překlady Cohena, Vysockého,
Okudžavy. Bydlí v Krakově, kde vede Cafe
Metafora. Je také uměleckým ředitelem
festivalu „Ballady Europy”, který se
každoročně koná v Niepołomicach.
www.orkisz.pl |
Paweł Orkisz -poeta, kompozytor, autor
piosenek i wykonawca ballad, znany w wielu
kręgach piosenki: poetyckiej,
turystyczno-żeglarskiej (autor piosenki
"Przechyły"), patriotycznej, religijnej...
Wśród wielu autorów i wykonawców ballad
wyróżnia się liryzmem własnych tekstów,
ciepłym głosem i dobrym warsztatem wokalnym,
a także doskonałym panowaniem nad rytmem.
Jego pieśni podawane są w przystępnej formie
i starannej aranżacji muzycznej. Od ponad 20
lat śpiewa także własne tłumaczenia pieśni
największych bardów XX wieku – Cohena,
Wysockiego, Okudżawy
Mieszka w Krakowie, gdzie prowadzi Cafe
Metafora (www.cafemetafora.orkisz.pl);
Jest również dyrektorem artystycznym
festiwalu „Ballady Europy” odbywającym się
corocznie w Niepołomicach.
|
|
Wolna Grupa
Bukowina
 |
WOLNA GRUPA BUKOWINA – debutovala v roce
1971 na Giełdzie Piosenki Turystycznej w
Szklarskiej Porębie. Skupina přijela z Buska
– Zdroju a založil ji tehdejší maturant
Wojciech Bellon. Jeho píseň „Ponidzie” tam
získala hlavní cenu. Wolna Grupa Bukowina
měla status otevřené skupiny, takže s ní
vystupovalo mnoho známých interpretů a
muzikantů. Základ skupiny tvořil Wojciech
Bellon – autor většiny písní, Grażyna
Kulawik, Wojciech Jarociński i Wacław
Juszczyszyn. Po předčasné smrti Wojciecha
Bellona v roce 1985 skupina přestala
vystupovat. Na scénu se vrátila po sedmi
letech. Dodnes zůstávají věrni atmosféře,
kterou stvořil jejich lídr.
www.pulsar.net.pl/bukowina |
WOLNA GRUPA BUKOWINA - Zadebiutowała w 1971
roku na Giełdzie Piosenki Turystycznej w
Szklarskiej Porębie. Zespół przyjechał z
Buska - Zdroju, a założył go ówczesny
maturzysta Wojciech Bellon. Piosenką Wojtka
"Ponidzie" wyśpiewali jedną z głównych
nagród. Wolna Grupa Bukowina miała formułę
zespołu otwartego, toteż występowało z nią
wielu znanych wykonawców i muzyków. Trzon
zespołu stanowili Wojciech Bellon - twórca
większości piosenek, Grażyna Kulawik,
Wojciech Jarociński i Wacław Juszczyszyn.W
historii grupy warto odnotować nagrodzone
występy na Studenckim Festiwalu Piosenki w
Krakowie w 1974 i 1975 roku, udział w FAM-ie
oraz w licznych festiwalach, konkursach czy
imprezach studenckich i turystycznych -
YAPA, BAZUNA, BAKCYNALIA. Po śmierci lidera
zespołu Wojciecha Bellona w 1985 roku grupa
zawiesiła działalność. Powróciła na scenę po
siedmiu latach przy okazji promocji
pierwszej płyty dokumentującej dorobek
zespołu i towarzyszącego jej śpiewnika.
Obecnie Wolna Grupa Bukowina występuje w
składzie: Grażyna Kulawik - śpiew, Wojciech
Jarociński - śpiew, gitara, Wacław
Juszczyszyn - śpiew, gitara i Wojciech
Maziakowski - gitara basowa. Wykonuje przede
wszystkim dawne piosenki Wojtka Bellona, a
także Wojciecha Jarocińskiego oraz
kompozycje Wacława Juszczyszyna. Pozostaje
wierna klimatowi, jaki stworzył jej lider. |
|
Kapela
 |
ROBERT KUŚMIERSKI –
akordeon
W 1996 r. ukończył Akademię Muzyczną im.
Fryderyka Chopina w Warszawie. Jest
laureatem wielu krajowych międzynarodowych
konkursów akordeonowych. Od 2006 roku
współpracuje z Antonim Murackim (nagranie
płyty Nohavica po polsku) Koncertuje w kraju
i za granicą jako solista i kameralista.
Nagrywa dla radia i telewizji oraz jako
muzyk sesyjny. Gra na włoskim instrumencie
koncertowym Pigini.
KRZYSZTOF JASZCZAK –
fortepian
Ukończył Akademię Muzyczną w Łodzi. Od
szkoły średniej współpracował z łódzkimi
teatrami, a od 1996 roku jest kierownikiem
muzycznym w Teatrze Powszechnym w Łodzi.
Współpracuje również z Teatrem Muzycznym
Roma w Warszawie. Brał udział w koncertach
z Elżbietą Adamiak i Andrzejem
Poniedzielskim, a od roku współpracuje z
Tolkiem Murackim.
MARCIN FIDOS –
kontrabas
Ukończył Gdańską Akademię Muzyczną. Swoje
ambicje muzyczne realizował w kilku łódzkich
formacjach muzycznych,
teatrach i orkiestrach. Wraz z zespołem
Marcina Janiszewskiego odnosił sukcesy na
konkursach akordeonowych i jazzowych w kraju
i zagranicą:
Grand Prix na Festiwalu Akordeonowym w
Przemyślu w 2001 r.
I miejsce na Jazz and Pop Festiwal w
Jeleniej Górze w 2001 r.
II miejsce na Międzynarodowym Festiwalu
Akordeonowym w Castel Fidardo we Włoszech w
2002r .
Laury na międzynarodowych festiwalach
zdobywał również jako instrumentalista w
Bełchatowskim Chórze Gospel. Obecnie
współpracuje z Elżbietą Adamiak, Antonim
Murackim, Kwartetem Marcina Janiszewskiego,
zespołem AllRounders i teatrami łódzkimi.
PIOTR PIETRZAK –
perkusja
Absolwent Akademii Muzycznej w Łodzi. Przez
kilkanaście lat grał w Big Warsaw Band
S.Fiałkowskiego, współpracując z całą
czołówką jazzową i popową w kraju. Obecnie
gra w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie,
łódzkiej grupie Big Dance oraz luźno
współpracuje z folkowym zespołem Trebunie
Tutki |
|
|